30 lat Paraliż Band: od szkolnego żartu do legendy polskiego reggae. Jubileuszowy koncert w Toruniu!
Zespół Paraliż Band świętuje jubileusz 30-lecia działalności. Legenda polskiej sceny roots reggae z Torunia zaprasza na wyjątkowy koncert 21 czerwca o godz. 19.00 na Błoniach Nadwiślańskich i zapowiada premierę długo wyczekiwanego albumu. Jak licealny żart stał się jednym z najważniejszych projektów w polskiej muzyce reggae?

Szacowany czas czytania: 02:45
„W zasadzie to był żart, który wymyśliliśmy sobie, siedząc na zapleczu sali gimnastycznej Szkoły Podstawowej nr 8, w której uczyliśmy się w zasadzie wszyscy. Później poszliśmy do szkół średnich i wówczas wymyśliliśmy nazwę, która wydawała nam się świetna. W pewnym momencie zadzwonił do mnie Krepa i powiedział, że mamy próbę w salce prób V LO. Myślałem, że to żart. Był luty 1996 roku. Tak to się zaczęło”
– przyznaje Radiu Gra Jarosław Rygielski, kierownik zespołu.
W niedzielę, na specjalnym koncercie w Toruniu, grupa świętować będzie ten okrągły jubileusz.
Zagramy to, co zwykle gramy, czyli przekrój naszej twórczości od tej najstarszej płyty aż po utwory, które pojawią się na naszej najnowszej płycie, która na pewno ukaże się już niedługo
Jak na zespół z tak długim stażem, w dyskografii grupy widnieją do tej pory cztery płyty długogrające. To niewiele, ale, jak deklaruje popularny Rygiel:
„Mamy to szczęście, że nie mamy nad sobą nikogo. Ustalamy sami: co, gdzie, kiedy i w jaki sposób zagramy. Być może wielu powie, że to nie przyniesie sukcesu. Utknęliśmy w niszy światowej muzyki, ale sami utknęliśmy jeszcze w niszy tej muzyki, czyli roots reggae”.
Zespół od dłuższego czasu pracuje nad wspomnianym nowym wydawnictwem, a jubileusz 30-lecia zmobilizował muzyków do intensyfikacji prac nad tym materiałem.
Warto także zaznaczyć, że 25 lipca Paraliż Band będzie jedną z gwiazd tegorocznej edycji Ostróda Reggae Festiwal, gdzie wystąpią u boku jednej z ikon gatunku – Burning Speara, który miał olbrzymi wpływ na rozwój zespołu.
„Staram się sobie tego nie uświadamiać, gdyż będę musiał wyjść na scenę, po której będzie chodził on i zagra to, co potrafi najlepiej – reggae. Jako jeden z tych, którzy odcisnęli na nas piętno w sposób znaczący, mam nadzieję, że nas trema nie zje”.
To kolejna ze światowych gwiazd gatunku, u boku których zespół miał okazję występować. Wcześniej byli to m.in. Steel Pulse czy Twinkle Brothers.
„To jest coś niebywałego. Zawsze się śmieję, że chłopaki z Rubinkowa zrobiły coś dla żartu, lubiąc to, co robią, i nagle stają na tych samych deskach, mogą porozmawiać z osobami, których słuchali na płytach i byli przekonani, że są najlepsi na świecie”.
Jak zespołowi udało się przetrwać trzy dekady, mimo zmieniających się mód i warunków na scenie muzycznej?
„Wydaje mi się, że Paraliż nie był nigdy celem, tylko był środkiem do celu. Nas zawsze łączyła przyjaźń, kumplostwo, a muzyka była jedną z tych dziedzin, które nas spajały. Do tej pory, kiedy dołączają do nas kolejni muzycy, to najpierw patrzymy, jaki to człowiek, a dopiero później na jego umiejętności muzyczne, które są ważne, ale nie są kluczowe. Musimy się lubić, żeby móc tworzyć i działać dalej”.
O trudnych początkach, istocie roots reggae, własnych zasadach, pracy nad nową płytą i najbliższych koncertach z Jarosławem Rygielskim z zespołu Paraliż Band rozmawiał Mariusz Składanowski.
Chcesz być na bieżąco z wydarzeniami w Toruniu i regionie?
Zyskaj błyskawiczny dostęp do najważniejszych lokalnych wiadomości i dodaj portal GRA.FM do swoich preferowanych źródeł w Google. Wystarczy jedno kliknięcie gwiazdki przy naszym logo w sekcji "Najważniejsze artykuły" lub wejdź po prostu w ten link: google.com/preferences/source?q=gra.fm. To tylko chwila, a zyskujesz pewność, że nie przegapisz niczego ważnego!