Aktor, który został flisakiem. Czym żyje Radosław Smużny?
Jego życie to nieustanna podróż między sceną teatralną, nurtem Wisły i sercem Torunia. W programie "Toruński Kalejdoskop" Radosław Smużny podsumował miniony rok i spojrzał w 2026.

Szacowany czas czytania: 02:45
Gościem programu „Toruński Kalejdoskop” był Radosław Smużny. To aktor związany między innymi z Kujawsko-Pomorskim Teatrem Muzycznym w Toruniu czy Teatrem Wiczy.
W naszym studiu pojawił się tuż po ostatnim występie w 2025 roku w spektaklu „Maurycy i Kolędnicy, czyli gra warta piernika”. Ta sztuka dla dzieci to prawdziwy fenomen… Smużny wystąpił przez ponad dziesięć lat w swojej roli 283 razy.
Radosław Smużny podkreśla, że mimo wielokrotnego odgrywania tej samej postaci, spektakl nie traci świeżości.
To wyjątkowa sztuka, opowiadająca o prawdziwych relacjach i ludzkich emocjach. Każde przedstawienie niesie ze sobą nowe doświadczenia, drobne improwizacje i niespodzianki, które sprawiają, że rutyna nie ma tu miejsca.
Kujawsko-Pomorski Teatr Muzyczny w Toruniu, z którym Smużny jest związany od początku jego działalności, w 2024 roku świętował swoje dziesięciolecie. Aktor wspominał w naszym wywiadzie pierwsze lata istnienia teatru jako czas pełen wyzwań, ale i ogromnej determinacji zespołu.
Radosław Smużny nie ogranicza się jedynie do lokalnych projektów. W 2025 roku wraz z zespołem Teatru Muzycznego promował polską kulturę w Wilnie podczas Dni Kultury Polskiej. Spektakl „Śluby panieńskie” spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem tamtejszej Polonii.
W minionym roku aktor współpracował także z Teatrem Gdynia Główna, gdzie podjął się wymagającej roli w spektaklu „Przysiadka”.
To był czas pełen wyzwań i nowych doświadczeń, zarówno pod względem artystycznym, jak i osobistym.
W kolejnej części Toruńskiego Kalejdoskopu rozmawialiśmy także o wyjątkowym roku dla toruńskiego żużla. Smużny to wielki fan czarnego sportu. Pojawił się także wątek… flisactwa.
Radosław Smużny. Aktor, który został flisakiem
Zainspirowany przez Fundację Wolna Wisła, aktor zaangażował się w odtwarzanie tradycji flisackich, a nawet został współwłaścicielem wiślanej krypy. Udało się nawet uzyskać zgodę na postawienie pomostu na Wiśle – co, jak przyznaje aktor, było prawdziwym wyzwaniem administracyjnym.
Smużny zachęca, by spojrzeć na Toruń z perspektywy rzeki.
Najpiękniejsze chwile to te, gdy można wyłączyć silnik, wsłuchać się w szum wody i śpiew ptaków. Wisła to ostatnia wielka dzika rzeka Europy, czysta, majestatyczna, królewska.
W ostatnich latach Toruń coraz bardziej zwraca się ku rzece. Festiwal Wisły, tradycje flisackie i liczne inicjatywy sprawiają, że mieszkańcy na nowo odkrywają piękno i potencjał tego miejsca.
Czytaj też: Robert Małecki: „Toruń dał mi wszystko to, co jest mi potrzebne do życia”
Teatr na wodzie? Ambitne plany na 2026
Radosław Smużny nie zamierza poprzestawać na dotychczasowych osiągnięciach. Planuje stworzyć spektakl flisacki, który łączyłby muzykę, tradycję i magię Wisły.
Flisacy zawsze byli kojarzeni z radością, śpiewem i świeżością, którą wnosili do miasta. Chciałbym, by ten duch powrócił na scenę.
Na pytanie o przywiązanie do naszego miasta, Smużny odpowiada bez wahania.
Toruń mnie nieustannie zachwyca. To miasto, które nigdy się nie nudzi, pełne historii, pięknych miejsc i inspirujących ludzi. Każdy dzień przynosi nowe odkrycia, a Wisła pozwala spojrzeć na nie z innej perspektywy.
Aktor podkreśla, że czuje się przede wszystkim torunianinem, a dopiero potem Polakiem.
To tutaj jest moje miejsce, tu chcę tworzyć i dzielić się swoją pasją.