Aneta Rygielska: „Podniosłam się z największej porażki i osiągnęłam największy sukces”
Aneta Rygielska zdobyła srebrny medal podczas mistrzostw świata w boksie olimpijskim w Liverpoolu. Torunianka opowiedziała w naszym studiu o swoim sukcesie, kulisach finałowej walki i znaczeniu wsparcia kibiców.

Szacowany czas czytania: 02:10
Aneta Rygielska wicemistrzynią świata w boksie olimpijskim
Aneta Rygielska zdobyła srebrny medal podczas mistrzostw świata w boksie olimpijskim w Liverpoolu (w kategorii do 60 kg). W finałowej walce reprezentantka Polski uległa Rebece Santos De Lima z Brazylii po niejednogłośnej decyzji sędziów.
Torunianka pojawiła się w naszym studiu i opowiedziała o swoim sukcesie, wrażeniach z mistrzostw oraz o promocji boksu wśród dziewczynek.
Artur Stochla: Witamy w naszym studiu Anetę Rygielską. Bardzo się cieszę. Niedawno w Liverpoolu zdobyłaś srebrny medal. Oczywiście na początek – ogromne gratulacje dla Ciebie. Całą redakcją Ci kibicowaliśmy. Jak to jest stanąć na podium, wiedząc, że jesteś wicemistrzynią świata?
Aneta Rygielska: Ogromna duma, to takie spełnienie marzeń. Wiem, że bardzo ciężko na to pracowałam, żeby stanąć na podium mistrzostw świata. Udało się stanąć na drugim miejscu, więc jest to ogromny sukces. Co prawda, nie było tej „kropki nad i”, ale bardzo mocno doceniam to, że jestem wicemistrzynią świata i też z perspektywy czasu, już kilku dni, ogromnie się z tego cieszę.
AS: Pamiętam jak się spotkaliśmy… Prawie rok temu, po Twoim wystąpieniu na igrzyskach we Francji. Pamiętam naszą rozmowę, która wtedy wyglądała zupełnie inaczej. Nie da się ukryć, że byłaś trochę podłamana i gdzieś tam wspominałaś o tym, że zastanawiasz się nad tym, czy chcesz dalej kontynuować tę ścieżkę sportową. Mogę powiedzieć w imieniu własnym i całej redakcji, ale też wszystkich kibiców, że bardzo Ci dziękujemy, że się wtedy nie poddałaś.
AR: Dziękuję, to bardzo miłe. Wsparcie, które otrzymałam generalnie od moich kibiców, mocno podnosiło mnie na duchu. Ale ja też sama wiedziałam czego chcę od życia, co chcę jeszcze osiągnąć w sporcie. To był na pewno medal mistrzostw świata, ale i ten medal olimpijski. Minął rok czasu, ja się podniosłam z mojej największej porażki w życiu i osiągnęłam największy sukces w życiu. Wydaje mi się, że to bardzo fajny prognostyk. Ten rok był dla mnie na pewno takim czasem do przepracowania. Przede wszystkim mentalnie, ale również fizycznie, bo zmieniałam kategorię wagową na niższą. To pokazuje, że w sporcie są porażki i zwycięstwa. Nie można się poddawać. Trzeba cały czas wierzyć i żyć w takiej determinacji sportowej, osiągać swoje cele.
…
Całą rozmowę wysłuchacie poniżej:
Rozmawia: Artur Stochla
Realizacja: Katarzyna Grochowalska-Brzoskowska