Anioły w kratkę na brytyjskim torze. Jak poradzili sobie żużlowcy PRES Toruń w Grand Prix?
Grand Prix w Manchesterze przyniosło skrajne nastroje kibicom z Torunia. Podczas sobotniej (6 czerwca), czwartej rundy cyklu Speedway Grand Prix, reprezentanci klubu z Grodu Kopernika musieli mocno napocić się na wymagającym, brytyjskim torze. Ostatecznie powody do umiarkowanego zadowolenia miał Robert Lambert, który zameldował się w półfinale, natomiast Patryk Dudek zanotował niezwykle trudne zawody, kończąc rywalizację na odległej pozycji.

Szacowany czas czytania: 01:26
Sobotni turniej w Manchesterze od samego początku trzymał w napięciu, a specyficzna brytyjska nawierzchnia po raz kolejny zweryfikowała plany wielu faworytów. Dla kibiców toruńskich „Aniołów” kluczowe były występy Roberta Lamberta oraz Patryka Dudka.
Lambert blisko decydującej rozgrywki
Robert Lambert, startujący przed własną publicznością, od początku zawodów szukał optymalnych ścieżek. Choć faza zasadnicza w jego wykonaniu nie była pasmem samych zwycięstw, Anglik wykazał się ogromną determinacją. Z dorobkiem 8 punktów (2,2,2,1,1) rzutem na taśmę wywalczył awans do biegów półfinałowych, zajmując dziewiąte miejsce po 20 wyścigach (skorzystał na fakcie, że wyżej notowani Jensen i Kurtz weszli do finału bezpośrednio).
W pierwszym biegu półfinałowym Lambert musiał jednak uznać wyższość kapitalnie dysponowanych rywali. Po twardej walce i ostrzeżeniu od sędziego, Robert przyjechał do mety na czwartej pozycji, nie powiększając swojego dorobku i żegnając się z marzeniami o wielkim finale przed brytyjską publicznością.
Trudna sobota Patryka Dudka
Dużo mniej powodów do radości miał Patryk Dudek. Polak, mimo korzystnego układu pól startowych na początku zawodów, nie potrafił znaleźć odpowiednich ustawień w swoich motocyklach. Błysk formy pokazał właściwie tylko w piętnastym biegu dnia, kiedy to pewnie przywiózł za swoimi plecami Leona Madsena i Andersa Thomsena, inkasując „trójkę”.
Ostatecznie 5 punktów (1,0,0,3,1) pozwoliło na zajęcie zaledwie 12. miejsca w sobotnim turnieju. To wynik znacznie poniżej oczekiwań samego zawodnika, jak i toruńskich fanów.
Cały turniej padł łupem rewelacyjnego Australijczyka, Brady’ego Kurtza, który w wielkim finale pokonał Michaela Jepsena Jensena oraz Bartosza Zmarzlika. Kolejna okazja do rehabilitacji dla zawodników PRES Toruń już 20 czerwca podczas Grand Prix we Wrocławiu.