Bez dramatu, ale i bez zwycięstwa. Twarde Pierniki gorsze od Słupska
Twarde Pierniki przegrały z Czarnymi Słupsk. Goście byli dzisiaj skuteczni w ataku. Aż czterech zawodników z ich pierwszej piątki zdobyło ponad 20 punktów.

Szacowany czas czytania: 03:20
W drużynie Czarnych Słupsk nie zabrakło dzisiaj „toruńskich” wątków. Po drugiej stronie parkietu zobaczyliśmy m.in. Dominika Wilczka, który w zeszłym sezonie grał jeszcze w barwach Twardych Pierników.
Na parkiecie jednak sentymentów nie było. W Kujawsko-Pomorskiej Arenie Toruń od początku była twarda gra i całe szczęście dużo celnych rzutów. Torunianie wyszli na prowadzenie na dwie minuty przed syreną i do końca kwarty tylko się napędzali. Dość powiedzieć, że skończyli tę część gry z ponad 60-procentową skutecznością rzutów, przy wyniku 30:25.
Początek drugiej kwarty był dla Arriva Lotto Twardych Pierników, ale w miarę upływu czasu słupczanie się rozkręcali i odrabiali stratę, aby wyjść na 4-punktowe prowadzenie. To spowodowało, że po 4,5 minutach trener Srdjan Subotić musiał poprosić o przerwę, żeby udzielić niezbędnych wskazówek swoim zawodnikom. Co mogło martwić to skuteczność rezerwowych obrońców. Punkty zdobywali Smith i Thomasson, ale nadal nieskuteczni byli Brenk i Lapornik.
Słoweniec wydawało się, że będzie jednym z głównych punktujących toruńskiej drużyny, ale na razie tego nie potwierdza. W lidze słowackiej w sezonie 2022/23 rzucał średnio 17 punktów na mecz, a w zeszłych dwóch latach w drugiej lidze hiszpańskiej kolejno 12,4 i 9,1 pkt na mecz. Obecnie jest to średnio 9 punktów, ale to dopiero początek sezonu. Wydaje się jednak, że nie jest to kwestia ustawienia, dochodzenia do czystych sytuacji rzutowych, a po prostu samej celności. Jak zawsze w swojej karierze kręcił się około 40-procentowej skuteczności rzutów za trzy punkty, to w Toruniu rzuca celnie o połowę rzadziej. Trzeba mu jednak oddać, że asystuje prawie najlepiej w dotychczasowej karierze (4 as/mecz).
Na przerwę Twarde Pierniki schodziły z przewagą trzech punktów (51:48). W trzeciej kwarcie niestety nasi koszykarze szybko roztrwonili przewagę. Czarni Słupsk nadal rzucali z wysoką skutecznością i zbudowali sobie tym samym wysoką przewagę. Torunianie jeśli marzyli o zwycięstwie, musieli wziąć się do roboty w ostatniej partii tego spotkania. Nie raz już takie rzeczy widzieliśmy w naszej hali, dlatego nikt na trybunach nie tracił nadziei na ostateczne zwycięstwo.
Od początku spotkania w wyśmienitej formie był Aljaz Kunc. To właśnie on w decydujących momentach utrzymywał swój zespół przy życiu, ale to nie wystarczyło, aby dogonić ekipę ze Słupska. Gdy tylko udawało się zmniejszyć stratę, goście oddawali rzut, który obniżał morale podopiecznych trenera Srdjana Suboticia. Na pięć minut przed końcem torunianie tracili siedem punktów i niestety wykorzystali limit fauli. Po trzy mieli wysocy Langović i Kunc. To nie wróżyło dobrze, ale byliśmy w grze do końca. Na trzy minuty i 21 sekund do końca strata wynosiła już tylko cztery punkty. Dwa rzuty osobiste przed sobą miał lider zespołu, Damian Kulig. W tym momencie o przerwę poprosił trener Roberts Štelmahers. Nic dziwnego – jego zawodnicy tracili wydawało się bezpieczną przewagę, ale jak się okazało, takie pojęcie w Arenie Toruń nie istnieje.
Damian Kulig trafił jeden z nich, więc Toruń miał do odrobienia trzy punkty i musiał popisać się żelazną defensywą. Szybko wyfaulował się Adam Brenk, któremu trzeba jednak oddać, że sporo walczył na parkiecie, więc na boisku zameldował się Miha Lapornik. Pytaniem, które zadawali sobie wszyscy oglądający ten mecz było: „Jak nie teraz to kiedy?”. Lapornik miał okazję udowodnić, że ma umiejętności, które pozwalają mu stanowić o sile Twardych Pierników. Niestety dzisiaj słabo na linii rzutów osobistych wyglądał Damian Kulig, który trafił tylko 1/6 rzutów, czterokrotnie pudłując w ostatniej kwarcie. Torunianie próbowali jeszcze faulować i liczyć na błędy słupczan podczas rzutów wolnych, ale to nie miało miejsca, a gdy na minutę przed końcem trójkę trafił Aigars Šķēle, losy tego spotkania wydawały się już być przesądzone.
Arriva Lotto Twarde Pierniki Toruń – Czarni Słupsk 98:111