CUK Anioły Toruń. Jaki to był rok dla toruńskich siatkarzy? Teraz liczy się tylko jedno!
Koniec roku sprzyja podsumowaniom. Dzisiaj analizujemy czy CUK Anioły Toruń mogą być zadowolone z ostatnich 365 dni.

Szacowany czas czytania: 02:03
Nikogo nie zaskoczę jeśli napiszę, że toruńscy siatkarze mają za sobą udany okres. Zacznijmy jednak chronologicznie. Pierwszy sezon w PLS 1. Lidze nie był łatwy. Anioły długo przyzwyczajały się do wyższego poziomu aż pod koniec zeszłego roku sprowadzono nowego trenera – Marcina Krysia. Dzisiaj nikt sobie nie wyobraża tej drużyny bez niego.
Oaza spokoju, pierwsze emocje pokazuje dopiero pod koniec meczów lub zaciętych setów – Marcin Kryś był w tym roku ważnym elementem drużyny i klubu. Trener analizujący, żeby w decydującym momencie partii dać właściwą wskazówkę. Tym sposobem wiosną udało się uratować PLS 1. Ligę dla Torunia. O zeszłym sezonie jednak Anioły zapewne chciałyby zapomnieć. Cenne doświadczenie, ale też walka praktycznie do ostatniego spotkania o ligowy byt.
Obecny sezon to jednak całkiem inna historia. Latem doszło do zmian kadrowych, które miały za zadanie zwiększyć jakość w drużynie. Początkowo wydawało się, że mogą być problemy – Anioły przegrały dwa pierwsze mecze ligowe, ale potem coś się odblokowało i siatkarze zaliczyli długą serię ligowych zwycięstw, która ich zaprowadziła na czołowe miejsca w tabeli. Co ważne, torunianie wygrali pewnie z kandydatami do awansu – najpierw ze Stalą Nysa, potem z GKS-em Katowice. Te dwa mecze dały zawodnikom jeszcze więcej pewności siebie, ale też ostatecznie sprawiły, że CUK Anioły śmiało można już wymieniać wśród kandydatów do awansu.
– Przede wszystkim chcę zmienić postawę u chłopaków. Chcę, żeby każdy czuł się potrzebny w drużynie. (…) Co trzeba poprawić? Stronę mentalną u chłopaków. Druga rzecz – chcę wprowadzić swój system. Popracować nad przyjęciem, rozgrywką czy pozycjami w obronie. Chcę bardziej uporządkować tę grę
– mówił rok temu trener Kryś, gdy obejmował zespół. Wygląda na to, że udało mu się utrzymać koncentrację również u zawodników rezerwowych. Jesienią z kontuzją walczył Jakub Skadorwa, nadal leczy się Łukasz Kalinowski. Obaj uszkodzili achillesy w tym samym spotkaniu i dość niespodziewanie na parkiecie musieli pojawić się zmiennicy, którzy poradzili sobie doskonale. Adam Surgut kilka meczów z rzędu był MVP, a Luis Paolinetti zabłysnął szczególnie w meczu z liderem tabeli – GKS-em Katowice.
Miejmy nadzieję, że gdy za rok będziemy pisać kolejne krótkie podsumowanie, w artykule pojawi się słowo „awans”. Derbowy mecz z Bydgoszczą w Arenie Toruń pokazał jak kibice pragną takich widowisk.