CUK Anioły z przytupem rozpoczęły sezon. Beniaminek pokonany!
Do Torunia przyjechał beniaminek Tauron 1. Ligi - KPS Płock. CUK Anioły nie dały mu żadnych szans, wygrywając 3:0.

Szacowany czas czytania: 02:21
Anioły pierwszy raz w tym sezonie zagrały przed własną publicznością. Oprócz zmian na parkiecie, w tym sezonie mamy również zmiany technologiczne. Już od samego początku, a nie jak do tej pory tylko w play-offach, mamy challenge, z którego trener Płocczan skorzystał już na początku meczu. Jak się okazało dało to punkt jego drużynie.
To nie było łatwe 3:0
Torunianie weszli w mecz z dużą energią, szybko wypracowując sobie przewagę. Od początku na parkiecie podziwialiśmy dwóch nowych zawodników – Piotra Śliwkę (przyjmujący) i Bartosza Dzierżyńskiego (libero). Podopieczni trenera Marcina Krysia byli skuteczni w ataku, a przede wszystkim na zagrywce. Tutaj udanym zagraniem popisał się dwukrotnie Błażej Podleśny. Po drugim asie przewaga naszych siatkarzy wynosiła 5 punktów (12:7). Przyjezdni nie oddawali łatwo pola i potrafili co jakiś czas skutecznie „ukąsić” Torunian. Z biegiem czasu przewaga rosła, a w drugiej połowie seta Anioły zdominowały zdarzenia pod siatką. To spowodowało, że ostatecznie wygrały wysoko 25:14.
Drugi set był zdecydowanie bardziej wyrównany, choć nie dało się ani przez moment odczuć, że Torunianie nie mają zdarzeń na parkiecie pod kontrolą. Na boisku zameldowali się też zmiennicy – Damian Radziwon, Adam Surgut i Tymon Majewski-Nowak. Wykończenie seta chwilę trwało, bo siatkarze Marcina Krysia popełnili błędy i prawie dali się dogonić przeciwnikom, ale w końcu udało się zdobyć drugi „duży” punkt po nieudanym serwisie zawodnika z Płocka. Toruń w wypełnionej po brzegi hali SP28 wygrał 25 do 23, a w całym meczu było 2:0.
Ostatni część gry wcale nie należała też do łatwych. Trzeba pamiętać, że na ławce trener miał też większy wybór – Jakub Skadorwa i Łukasz Kalinowski, którzy zeszły sezon zaczynali w pierwszej szóstce, byli gotowi do wejścia w każdej chwili, żeby pokazać swoją wartość. W drużynie z Płocka w trzecim secie jak najlepiej chciał się też zaprezentować Bartłomiej Dorosz, który dwa lata temu jeszcze stał po drugiej stronie siatki w barwach Aniołów. Sprawił w środku tej partii naszym zawodnikom trochę problemów kąśliwą zagrywką, co pozwoliło Płocczanom na doprowadzenie do remisu, a potem na wyjście na prowadzenie. Przy wyniku 12:13 Marcin Kryś musiał wziąć przerwę i porozmawiać ze swoimi zawodnikami. To był najtrudniejszy moment dla siatkarzy z Grodu Kopernika w tym meczu.
CUK Anioły Toruń poradziły sobie jednak z drobnym kryzysem i zaczęły regularnie punktować. Na zagrywce i w ataku dobrze spisywał się niezawodny Luis Paolinetti. W rywalizacji punkt za punkt lepiej nerwy na wodzy utrzymali gospodarze i w końcówce uciekli rywalom niczym najlepszy sprinter, wygrywając decydującego seta do 23.
Kolejny mecz 11 października w Będzinie.
Chcesz być na bieżąco z wydarzeniami w Toruniu i regionie?
Zyskaj błyskawiczny dostęp do najważniejszych lokalnych wiadomości i dodaj portal GRA.FM do swoich preferowanych źródeł w Google. Wystarczy jedno kliknięcie gwiazdki przy naszym logo w sekcji "Najważniejsze artykuły" lub wejdź po prostu w ten link: google.com/preferences/source?q=gra.fm. To tylko chwila, a zyskujesz pewność, że nie przegapisz niczego ważnego!