Człowiek wróci na księżyc? Znany astronom z Torunia mówi o misji Artemis II
Historia lubi się powtarzać i miejmy nadzieję, że tym razem znowu to powiedzenie będzie prawdziwe. NASA postawiła kolejny krok w kierunku powrotu człowieka na księżyc. Z tej okazji rozmawialiśmy z Jerzym Rafalskim, popularyzatorem kosmosu z toruńskiego Planetarium, który opowiedział nam o misji Artemis II.

Szacowany czas czytania: 03:42
Jaki jest cel misji Artemis 2, która jest licznie śledzona przez ludzi z całego świata? Teraz można na bieżąco oglądać rekordowy lot w pobliże księżyca w internecie, co również wpływa na popularyzację astronomii.
– To jest misja testowa – tak mówi NASA. Ale tak naprawdę chyba patrzymy na tę misję i szkiełkiem, i okiem, ale także sercem. Proszę popatrzeć, co się dzieje, jaki oddźwięk medialny – i chyba też o to chodzi, bo tak naprawdę astronauci lecą za publiczne pieniądze. Jeżeli to są pieniądze podatników, to podatnicy też muszą się cieszyć i oglądać te wspaniałe zdjęcia, te przekazy na żywo z okolic Księżyca, i poczuć, że bijemy kolejne rekordy. Chociaż NASA powtarza, że wcale nie o rekordy chodzi, tylko o testowanie systemów, bo już wiemy, że niebawem wrócimy na Księżyc – wylądujemy, założymy tam bazę i tak naprawdę ten Księżyc stanie się ważnym miejscem w kosmosie
– mówi w rozmowie z Radiem GRA Jerzy Rafalski z toruńskiego Planetarium.
Misja Artemis spotyka się wśród „kosmicznych” ekspertów z krytyką. Zapytaliśmy znanego astronoma z czego ona wynika.
Są tacy, którzy mówią: „No słuchajcie, w latach siedemdziesiątych lataliśmy. Wtedy moc obliczeniowa komputerów była niższa od mocy obliczeniowej naszych telefonów komórkowych, a jednak się udawało. Musieliśmy czekać pół wieku?” Tak, bo cele są dziś zupełnie inne. Proszę popatrzeć, czym latamy teraz. Wtedy była potężna rakieta Saturn V, a dziś mamy podobnych rozmiarów, może nieco mniejszą rakietę SLS – bardziej wydajną, mocniejszą, o większej mocy, i przede wszystkim zupełnie inną kabinę załogową dla astronautów. Wtedy leciała trójka mężczyzn, teraz cztery osoby, w tym kobieta. Zresztą sama nazwa Artemis odnosi się do Artemidy – mitycznej siostry Apolla.
NASA obiecywała, że w 2020 roku będziemy już dawno na Księżycu. Tymczasem mamy 2026 i dopiero uczymy się lotów w jego kierunku. Spójrzmy na kolejne plany misji. Artemis 2 – to właśnie to, co dzieje się teraz: okrążenie Księżyca bez lądowania. Artemis 3 – jeszcze do niedawna mówiono, że to będzie misja lądująca. Tymczasem NASA ogłasza: musimy jeszcze przetestować pewne systemy i wcale nie polecimy do Księżyca, tylko wszystko sprawdzimy na orbicie okołoziemskiej – chodzi o test lądownika, dokowanie i tak dalej. A więc lądowanie przesuwa się z Artemis 3 na Artemis 4. W latach siedemdziesiątych lecieliśmy na Księżyc, żeby coś udowodnić – że Zachód jest lepszy od Wschodu. To był wyścig. Dziś cele są zupełnie inne. Nie musimy niczego udowadniać – chcemy tam zbudować bazę. Jeżeli dobierzemy się do tamtejszego helu-3, pierwiastka, którego prawdopodobnie jest dużo w księżycowym regolicie, i nauczymy się go wydobywać oraz transportować na Ziemię, zyskamy kapitalne paliwo przyszłości – bardzo wysokoenergetyczne.
Księżyc ma stać się tylko przystankiem w drodze ludzkości na marsa. To zadanie nie wydaje się jednak wcale takie proste, zważywszy na to ile trwają przygotowania do powrotu na księżyc.
A teraz spójrzmy na cele marsjańskie. Chodzi o to, żeby udowodnić, że człowiek może tam polecieć i bezpiecznie wrócić. To cały cel – a jednocześnie ogromne wyzwanie. Misja na Marsa będzie o wiele trudniejsza i bardziej kosztowna. Mars jest bardzo daleko – to nie będzie tak łatwe jak lot na Księżyc. Na Księżyc lecimy około czterech dni, wracamy kolejne cztery i już. Tymczasem na Marsa będziemy lecieć kilka miesięcy.
Po wylądowaniu nie możemy od razu wracać – planety muszą odpowiednio ustawić się na swoich orbitach, by możliwy był powrót na Ziemię. To oznacza konieczność spędzenia wielu miesięcy na Marsie, a potem kolejnych miesięcy w drodze powrotnej. To prawdziwe szaleństwo w porównaniu z misjami księżycowymi. Może jeszcze za naszego życia będziemy świadkami załogowego lądowania na Marsie, ale wydaje się, że na razie ta data się oddala.
– powiedział w rozmowie z Radiem GRA Jerzy Rafalski.
Wodowanie astronautów misji Artemis 2 w okolicach San Diego przewidziane jest na piątek 10 kwietnia.