Dramatyczne skutki dziecięcej zabawy z ogniem. Szokujące ustalenia policjantów
Śledczy przyjrzeli się sprawie pożaru w Grupie w powiecie świeckim.

Szacowany czas czytania: 01:35
W ostatni czwartek czerwca w naszym regionie doszło do dużego pożaru lasu. W akcji wzięły dział nawet samoloty z Leśnych Baz Lotniczych w Toruniu i Ubodze. Z nieba zrzucono 60 tysięcy litrów wody. Z pożarem w Grupie w powiecie świeckim walczyło kilkanaście zastępów PSP i OSP. Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Toruniu wyliczyła, że spłonęło 3,52 ha młodego lasu.
Sosny paliły się błyskawiczne ze względu na wysoką zawartość olejków eterycznych.
Czytamy w komunikacie od RDLP w Toruniu. Dlaczego poderwano do akcji aż trzy samoloty typu dromader?
Dynamika pożaru i bliskość osad mieszkalnych oraz przedszkola to przesłanki do podjęcia znaczących działań w krótkim czasie. Natychmiast uruchomiono lądowisko operacyjne w Kotówce, na terenie Nadleśnictwa Dąbrowa, by samoloty miały w bliskiej odległości możliwość tankowania wody.
Sprawie tego pożaru przyjrzały się więc służby. Co ustalono? Funkcjonariusze z Posterunku Policji w Dragaczu poinformowali, że wszystko zaczęło się od zabawy trzech chłopców w wieku od 8 do 10 lat. To oni postanowili rozpalić ognisko w lesie. Ta nieprzemyślana decyzja doprowadziła do katastrofalnych skutków. Materiały w tej sprawie trafią do sądu rodzinnego.
Ten incydent jest przypomnieniem, że zabawa z ogniem nigdy nie jest bezpieczna. Zwłaszcza w miejscach takich jak las, gdzie wystarczy iskra, aby rozpoczął się pożar. W obliczu ostatnich opadów mogłoby się wydawać, że ryzyko jest mniejsze, ale las wciąż pozostaje suchy i podatny na zaprószenie ognia.
Policjanci apelują o rozwagę i przestrzeganie przepisów, zwłaszcza zakazów palenia ognia w lesie. Warto również zwiększyć kontrolę nad dziećmi, które spędzają czas na beztroskim wakacyjnym wypoczynku, aby uniknąć podobnych tragedii w przyszłości.
(MM, zdjęcie: KPP w Świeciu)
Czytaj też: Toruński Kalejdoskop. Zwiedzamy Bydgoskie Przedmieście