Felieton. Zakupy nad morzem? Tylko na plaży
Nasz reporter Artur Stochla zaprasza na cykl wakacyjnych felietonów, opisujących, podróże wakacyjne, przygody, doświadczenia i absurdy.

Szacowany czas czytania: 00:52
Zakupy nad morzem bywają męczące
Nie wiem, jak wy, ale ja kiedyś jeździłem nad morze do dorywczej pracy. Nie ma co ukrywać, że więcej było w tym zabawy, wspomnień i przyjaźni na lata niż pracy, ale co człowiek zarobił, to jego. Do dziś pamiętam hasło, które wymyśliłem: „kawa mrożona dla ochłody lepsza niż lody”, albo popularne kolba kukurydzy, gdy wiatr halny wzmaga popęd… ekhm… witalny. Nie to co teraz, teraz na plaży kupicie wszystko. Podobno są i tacy, co sprzedają piasek i muszelki.
Dlatego z handlowcami trzeba ostrożnie. Pamiętam, jak wchodzę kiedyś do sklepu nad morzem i pytam: „Czy mają państwo krem do opalania?” Odpowiedzieli, że nie. To może chociaż okulary przeciwsłoneczne, klapki, czapkę? Okazuje się, że nic… To zapytałem: „Dlaczego więc nie zamkną państwo sklepu?” Odpowiedzieli, że nie mogą, bo kłódek też nie mają…
Pozdrawiam serdecznie i z fartem!