Toruńska plaża, której prawie nikt nie chciał [FELIETON]
Nasz reporter Artur Stochla zaprasza na cykl żartobliwych felietonów podsumowywujących najważniejsze wydarzenia w Toruniu.

Szacowany czas czytania: 00:47
Plaża w Toruniu
Spacerując po Toruniu w tak upalny dzień jak dziś, mam ochotę sparafrazować Irenę Santor i powiedzieć, że już nie ma dzikich plaż, na których zbierałem bursztyny. Dwa lata temu, gdy Bulwar był jeszcze rozkopany, człowiek mógł chociaż poudawać, że leży na plaży, niedaleko od wody i, co ważniejsze, na piasku. Był kiedyś ambitny projekt miejskiej plaży w okolicach Zamku Dybowskiego, ale niewielu mieszkańców chciało pokonywać rzeczkę i gęste siedlisko kleszczy, by opalać się z widokiem na most drogowy.
Zresztą z tymi plażami też bywa różnie. Niedawno, będąc nad morzem, słyszałem, jak jedna kobieta zachwalała plażę i mówiła, że czuje się jak w raju. Na co jej mały syn przytaknął i powiedział, że to prawda, bo dopiero co w krzakach widział Adama i Ewę…
Pozdrawiam serdecznie i z fartem!
Artur Stochla