Ilona Termińska i Piotr Baron o wielkim triumfie Pres Toruń! [WYWIAD]
Historyczny sukces żużlowców z Torunia! O nim rozmawialiśmy z prezes klubu Iloną Termińską oraz trenerem Piotrem Baronem, którzy opowiedzieli o emocjach po wielkim finale, wsparciu kibiców i planowanym wydarzeniu dla kibiców.

Szacowany czas czytania: 04:59
Złoto dla Pres Toruń
Po 17 latach żużlowcy z Torunia znów sięgnęli po złoty medal Drużynowych Mistrzostw Polski. W rewanżowym meczu finałowym Pres Toruń przegrał na wyjeździe z Orlen Oil Motorem Lublin 38:52, ale dzięki wygranej 54:36 na własnym torze to właśnie zespół z Torunia zdobył mistrzostwo.
W naszym studiu gościliśmy prezes klubu Ilonę Termińską oraz trenera Piotra Barona. Rozmawialiśmy o emocjach po niedzielnym finale, drużynie, wsparciu kibiców oraz wydarzeniu dla kibiców, które zaplanowano na najbliższy czwartek.
Marcin Wiśniewski: Na tę chwilę czekaliśmy od niedzielnego wieczora, aby móc spotkać się w tym miejscu i powiedzieć „Witamy Drużynowych Mistrzów Polski na żużlu 2025”. Emocje opadły czy nadal buzują?
Ilona Termińska: Tak powoli dociera, po tylu latach mamy ten medal. Także… Buzują.
Piotr Baron: Chyba jeszcze dobrze nie weszły, musimy poczekać. Na razie szybki mecz, powrót do domu. Teraz mamy jeszcze SoN, więc nie było kiedy się pocieszyć. Ale wszystko idzie małymi kroczkami do przodu, więc za chwilę będziemy mogli się cieszyć razem z kibicami tutaj w Toruniu.
MW: Trener jest siłą spokoju, ale nie wierzę, że nie było palpitacji serca chociażby przed czternastym biegiem w Lublinie, że nie było takich dodatkowych emocji. One były w każdym z nas, a w trenerze pewnie zwłaszcza. Chociaż tego nie było widać.
PB: Oczywiście były ogromne emocje, ale największe emocje, które mi towarzyszyły, były między jedną a drugą niedzielą. To był chyba najgorszy czas, bo kiedy już byliśmy w Lublinie to wszedł tryb meczowy – zaczynasz wracać do codzienności. I one wtedy trochę zeszły. A potem mecz to wiadomo, każdy bieg cię trzyma, modlisz się i trzymasz kciuki (…) Te emocje oczywiście narastały. Czternasty wyścig – jak Mikkel już dojechał to trochę zeszło, natomiast jeszcze dobrze nie policzyliśmy punktów. Wiedzieliśmy, że musimy 37 zrobić, ale jak się okazało te 6 starczyło, więc mówimy to jeszcze jeden, żeby tylko dojechał do mety, bo ten punkt jest dla nas ważny i daje nam mistrzostwo. Potem była spora radość. Mam kolegów, którzy byli ze mną w Lublinie, a też przeżywali ze mną cztery finały, w których brałem udział. Mówili „cieszyłeś się jak dzieciak”. Tak, cieszyłem się, bo długo trzeba było pracować na to i chyba to był najcięższy finał, jaki jechałem – czy to jako zawodnik czy jako trener drużyny.
(…)
PB: Fakt jest taki, że z drużyną (wszyscy razem) to dopiero się spotkamy teraz w czwartek. Potem będziemy mieli jeszcze galę i tam będzie więcej czasu na to, żeby poświętować (…) Każdy się cieszy, ale jeszcze chyba nie za bardzo wie z czego – jeszcze to nie dotarło. A jak już się gdzieś tam spotkamy w takim ciaśniejszym gronie, z zawodnikami, to wtedy myślę, że poświętujemy.
MW: Pani prezes – pewnie niejedna łza się pojawiła. Na tym podium też było widać wzruszenie, emocje. Były różne chwile na przestrzeni lat, od kiedy Państwo prowadzicie klub razem z mężem. Więc to też był pewnie upust tego wszystkiego, co się nagromadziło przez lata.
IT: Dokładnie. Jedenaście lat pracy w klubie. To taki rollercoaster, który mieliśmy. Był spadek do pierwszej ligi, wygrana pierwszej ligi – to też były potężne emocje. Była też potężna radość, że udało nam się zbudować taki zespół, który wywalczył powrót do tej najlepszej ligi światowej. Emocji było dużo (…) Jest taka wdzięczność za to, że udało się tę drużynę w ten sposób zbudować, a Piotr pięknie ją scalił i to jest chyba najfajniejsze, że to jest już drużyna. To nie jest zlepek indywidualności, to nie jest pojedynczy interes każdego zawodnika, ale interes całej drużyny. Tworzymy monolit i dziękuję bardzo, że to się właśnie stało.
MW: Każdy kibic, który był w tym roku chociaż raz na Motoarenie, chyba powie to otwarcie, że tym dodatkowym zawodnikiem byli kibice. W tym sezonie atmosfera, klimat i to, co się działo na tym finałowym spotkaniu w Toruniu… Od małego chodzę na speedway i to chyba najlepszy mecz w życiu, z najlepszym klimatem, atmosferą. Udzielała się pewnie w parkingu, udzielała się pewnie na trybunie głównej.
IT: Kibice stworzyli przepiękne widowisko. Doping, który był, cały entourage, który wokół tego też stworzyli. Atmosfera, śpiewanie. Naprawdę była niewiarygodna oprawa. Do tej pory (przez te nasze lata w klubie) nigdy nie zdarzyło się, żeby było tak wspaniale, tak pięknie i żeby Motoarena była tak wypełniona po brzegi. Zdarzały się mecze z bardzo dobrą frekwencją, w tym sezonie to właściwie wszystkie. Natomiast takiej oprawy życzymy sobie w całym przyszłym sezonie i następnym.
PB: Jeżeli wchodzisz na stadion, widzisz rzeszę kibiców, full stadion, flagi, przyśpiewki – to robi wrażenie. Z całą pewnością też w duży sposób przekładało się to na zawodników, którzy czują to napięcie, wiedzą, że nie mogą zawieść, bo wszyscy na coś liczyli. Właściwie liczyli na dobry mecz w finale i myślę, że taki mecz zawodnicy pojechali. To co było na trybunach to wydaje mi się, że zawodnicy oddali też we właściwy sposób na torze, bo ten charakter było widać w każdym biegu do końca. Tak jak kibice kibicowali, tak zawodnicy jechali, więc świetnie. To są przepiękne mecze, kiedy możesz jeździć przy nadkomplecie publiczności i oby takich meczy było więcej.
…
Całą rozmowę możecie wysłuchać poniżej:
Rozmawia: Marcin Wiśniewski
Realizacja: Katarzyna Grochowalska-Brzoskowska
Sprawdź również, co się dzieje na naszym radiowym Facebooku: