Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

Jak będzie wyglądał powrót polskiego astronauty? Astronom Jerzy Rafalski wyjaśnia

Polski astronauta, Sławosz Uznański-Wiśniewski dzisiaj wyląduje na ziemi około godz. 11:30.

Szacowany czas czytania: 03:02

Sławosz Uznański-Wiśniewski dzisiaj wraca na ziemię po 20 dniach pobytu w kosmosie. To najbardziej niebezpieczny moment w trakcie całej misji. Wodowanie kapsuły Dragon na Pacyfiku ma się odbyć około godziny 11:30.

Jak wyglądało oddokowanie kapsuły Dragon od Międzynarodowej Stacji Kosmicznej?

Najpierw oczywiście musimy mieć szczelność. To jest w miarę łatwo: szczelność zapewnioną, gdy odłączamy się od stacji matki, czyli od naszej stacji, mmm, kosmicznej, a potem wchodzimy w górne warstwy atmosfery, no i pojawia się bardzo wysoka temperatura, nie tylko duże przeciążenia, no bo przecież zaczynamy trzeć o tę naszą atmosferę. No właśnie, wtedy w górnych warstwach atmosfery zwykle satelity rozbijają się na kawałki i płoną. I teraz chodzi o to, żeby nas nie rozwaliło na kawałki, żebyśmy nie spłonęli. Mamy specjalną termiczną osłonę. Wchodzimy jakby plecami. Tak więc z dużą prędkością zaczynamy wyhamowywać. Tam oczywiście są ogromne, ogromne temperatury, rzędu no na pewno ponad tysiąc stopni i otaczamy się taką plazmą, kulą plazmową i niestety przez plazmę nie przenikają fale radiowe. A więc my sobie nie możemy pogadać z Ziemią. Co więcej, nawet Ziemia nie może kontrolować wszystkich naszych parametrów lotu, bo po prostu nic nie wiadomo. Wchodzimy w taki jakby cień informacyjny.

– mówił astronom Jerzy Rafalski z toruńskiego planetarium.

Jak wygląda dokładnie powrót polskiego astronauty na ziemię?

Gdzieś tam zbliżamy się do Ziemi, mamy otwarte spadochrony, wiatr nie może także być zbyt silny, no bo przecież by nas zniosło. No i wiadomo, że pod nami jest ocean, bo będziemy wodować. Rosjanie często lądowali na lądzie, odpalając nawet tuż przed osiągnięciem gruntu specjalne silniki hamujące. Amerykanie częściej lądują w wodzie. Tak więc wpadamy do wody. No i znowu kolejna rzecz. Nie otwieramy od razu włazu. Nie, nie, musimy poczekać. A były takie sytuacje, że był sztorm. Amerykanie wylądowali w swojej kapsule, otworzyli właz, ale wtedy fale zaczynały wlewać się do środka. W ostatniej chwili uratowano astronautów, wyciągnięto znaczy oni wyszli, wydobyto astronautów z kapsuły, która po prostu zaczynała coraz bardziej być napełniana wodą morską. No i w pewnym momencie po prostu kapsuła poszła na dno oceanu.

Co dalej czeka na polskiego astronautę po powrocie na ziemię?

Tak naprawdę nawet dwa tygodnie w stanie nieważkości powoduje, że nasze mięśnie po prostu zapominają, jak się pracuje na Ziemi. No a my sobie też często nie zdajemy sprawy, że właściwie cały nasz organizm to jest zupełnie inne działanie. Chociażby nawet woda w naszym organizmie zupełnie inaczej się rozkłada. Tu na Ziemi, stoimy sobie na nogach, fajnie, woda chce opadać, a tam w stanie nieważkości woda po prostu uderza nam do głowy. Krew jakby też inaczej nam pulsuje w całym organizmie. Dlatego po powrocie, nawet jeżeli chcielibyśmy wstać i powiedzieć: „wszystko dobrze, ja mogę chodzić”. Nie, spokojnie, posiedź jeszcze. Cały organizm musi znowu przyzwyczaić się do tej grawitacji. Znowu wszystkie płyny ustrojowe, krew i tak dalej musi się ułożyć do tej naszej ziemskiej grawitacji.

Sławosz Uznański-Wiśniewski jest drugim Polakiem w kosmosie. Pierwszym był generał Mirosław Hermaszewski, który w 1978 roku spędził w przestrzeni kosmicznej 8 dni.

REKLAMA