Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

Jan Kvech po wysokiej wygranej: „Bardzo się męczyłem”

Przeczytajcie pomeczowe wypowiedzi menedżera Piotra Barona, a także zawodników - Antoniego Kawczyńskiego i Jana Kvecha.

PRES Toruń, Jan Kvech, Piotr Baron

Szacowany czas czytania: 01:39

PRES Toruń pokonał GEZET Stal Gorzów Wielkopolski aż 60:29. To zasługa równej jazdy wszystkich zawodników. Piotr Baron zwrócił uwagę, że w piątek tor nie był taki jak zwykle.

Jak dobrze wiadomo, Gorzów od lat potrafił tutaj wspaniale jeździć. Dzisiaj faktycznie to nie był może dla nich tak udany mecz jak zazwyczaj, ale to na pewno drużyna, której należy na tym torze się obawiać. Dzisiaj tor był bardziej przyczepny niż zazwyczaj. Trochę nam się przemoczył, ale staramy się wyciągać wnioski, bo gdzieś popełniliśmy błąd. Właściwie to ja popełniłem błąd w przygotowaniu toru, a pogoda nam nie sprzyjała. Było bardzo parno, te pory w torze się pootwierały, tor przyjął za dużo wody, dlatego nie był tak atrakcyjny jak zazwyczaj.

Czech Jan Kvech zdobył 9+2 punkty bonusowe i wygrał w wyścigu nominowanym. Po meczu jednak przyznał, że tego dnia nie czuł się najlepiej na swoim motocyklu.

Na pewno dzisiaj nie czułem się tak dobrze na motocyklu, jak to wyglądało później w punktach. Bardzo się męczyłem. Dobrze, że tego nie widać po punktach, ale jakbym dzisiaj lepiej wyjeżdżał ze startów to potem byłoby mi łatwiej. Czegoś brakowało przy startach i nie mogłem tego znaleźć przez cały mecz, ale prędkość była. Starty nigdy nie były moją mocną stroną. Jestem bardziej walecznym zawodnikiem.

Zadowoleni mogą być z siebie toruńscy juniorzy, którzy łącznie zdobyli dziesięć punktów. Formacja młodzieżowa jest od kilku sezonów piętą achillesową toruńskiego zespołu. Tym razem okazała się atutem gospodarzy.

Każdy pojechał dobrze na swoim poziomie. Fajnie, że z Mikołajem zebraliśmy trochę punktów. Razem dorzuciliśmy ich tak naprawdę dziesięć. To 1/6 całego wyniku. Jako juniorzy myśl, że dajemy sobie radę, szczególnie, że Mikołaj jedzie swój debiutancki sezon, a ja tak naprawdę dopiero drugi.

– mówił po meczu Antoni Kawczyński.

REKLAMA