Jerzy Owsiak mówi o groźbach w jego stronę. „Wystarczy powiedzieć przepraszam”
10 lipca w Toruniu mógł pojawić się Jerzy Owsiak. Chodzi o rozprawę przeciwko kobiecie, Izabeli M., która za pośrednictwem Facebooka miała grozić mu śmiercią.

Szacowany czas czytania: 03:12
Na początku roku Izabela M. napisała na Facebooku komentarz, grożąc w nim śmiercią Jerzemu Owsiakowi. Kobieta potem tłumaczyła się z tej sytuacji w trakcie zeznań w komisariacie. Sprawa trafiła do prokuratury, a ta skierowała oskarżenie do sądu.
Jerzy Owsiak nie mógł stawić się na rozprawie, gdyż nie był w stanie zmienić swoich planów w tym dniu związanych z działalnością Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
– Nie sposób w tak krótkim czasie zmienić organizację pracy grupy ekspertów i firm zaangażowanych w procedurę zakupu sprzętu. Nie wchodzi w rachubę, przy naszym systemie pracy, a także przy samej istocie tych zakupów – kupujemy sprzęt, który ratuje życie i zdrowie ludzkie – aby cokolwiek w tych terminach zmieniać.
– mówi nam rzecznika WOŚP, Aleksandra Rutkowska.
Szef WOŚP nie mógł się stawić osobiście, ale zaproponował, że może wziąć udział w rozprawie online w innym terminie. Okazuje się również, że Jerzy Owsiak zeznawał już w tej sprawie 18 marca w Prokuraturze Wojskowej w Warszawie w obecności adwokatki oskarżonej. Owsiak miał proponować załatwienie sprawy polubownie. Kobieta miała ustnie przeprosić za pogróżki, co zakończyłoby sprawę. Tak się jednak nie stało.
– Byłem i w sumie jestem cały czas pełen dobrej woli, która nie została podjęta. Podkreślę jeszcze raz: wystarczy powiedzieć „przepraszam” i zakończymy całą sprawę. Nie otrzymałem żadnej odpowiedzi na moje propozycje, a przy mojej pracy, Prezesa Zarządu Fundacji Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy i Prezesa firmy Złoty Melon, wyjazd do sądu w innym rejonie Polski, przy informacji z tak małym wyprzedzeniem, to sytuacja mega trudna do zorganizowania. Zawsze jestem gotowy do spotkania online, w każdym miejscu w Warszawie. Mam nadzieję, że sąd przychyli się do mojej prośby i do takiego spotkania dojdzie.
– mówił w rozmowie z Radiem GRA Jerzy Owsiak.
Jak oskarżona tłumaczyła się z komentarza podczas rozprawy? Odmówiła składania zeznań, więc Sędzia Sądu Rejonowego Marcin Czarciński przeczytał zeznania, które Izabela M. złożyła przed śledczymi.
– Nie rozumiem jak można wyciągnąć taki wniosek, że ja mu groziłam – powiedziała Izabela M., gdy została zapytana przez sędziego czy przyznaje się zarzucanego czynu, a potem odczytano zeznania. Ich treść poniżej:
Dla mnie wyraz „giń człowieku” nie znaczy tego, żeby kogoś zabić, tylko żeby zrozumiał, że źle postępuje. Żeby się wytłumaczył z tych wszystkich faktur, co ludzie chcą. Jak ja mówię do męża „giń”, to mam na myśli, żeby poszedł do swojego pokoju i oglądał sobie film, który lubi. Napisałam ten post na profilu Jerzego Owsiaka, ale nie pamiętam kiedy dokładnie go zamieściłam. Napisałam to sama z siebie, bo mnie denerwuje to wszystko. Nie miałam nic złego na myśli. Chciałam tylko, żeby wziął te wszystkie faktury i pokazał ludziom, że je posiada. Słowa „giń człeku” nie zawierają żadnej groźby. Z mojej strony to nie była żadna groźba. Nie chciałam mu grozić, nie chciałam mu nic zrobić. Dla mnie ta sytuacja jest śmieszna. Zamieściłam ten komentarz i potem już go nie usuwałam. Zamieściłam ten jeden komentarz i nic więcej. To wszystko, co mam do wyjaśnienia.
Podtrzymuje swoje zeznania w całości złożone podczas poprzedniego przesłuchania. Nie mam nic przeciwko LGBT. My nawet z mężem mamy takiego znajomego Grzesia, którego zaprosiliśmy do swojego domu na święta i go ugościliśmy. On nas odwiedza. Ja tylko uważam, że te okulary są brzydkie i powinien je zmienić. To wszystko co mam do wyjaśnienia w tej sprawie.