Łoś zginął na płocie. Inspektor: „Ogrodzenie nie może nikogo zabić”
Tematem niebezpiecznego ogrodzenia w Osieku zajęła się również UWAGA TVN.

Szacowany czas czytania: 01:56
W programie interwencyjnym wypowiadali się: jeden z mieszkańców, pracownik nadleśnictwa, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego oraz Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego.
Powiatowy Inspektor uznał jednak, że płot jest bezpieczny, co umorzył jego odpowiednik z wojewódzkiego organu. Dziennikarz UWAGA TVN, Maciej Dopierała, zadzwonił najpierw do właściciela działki, którą odgradza płot.
– Od 2010 roku jest ogrodzona działka i zaczął się dopiero problem w 2022 roku, jak powstały te domy nad jeziorem. Łosie giną na moim płocie, dlatego, że panie, które kablują na mnie zasłoniły im możliwość dostępu do wodopoju
– powiedział wprost właściciel działki, obiecując jednak, że płot doprowadzi do takiego stanu, aby był bezpieczny.
Następnie dziennikarz skierował się do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Tam pan Sebastian Krzych postarał się uzasadnić swoją decyzję.
– Nadzór budowlany nie zajmuje się łosiami. Mogę odpowiadać na temat ogrodzenia i do niego się odnosić. Czy ogrodzenie zabija łosie? Raczej łosie giną na ogrodzeniu, więc ogrodzenie same nie może zabić nikogo
– mówił inspektor, co możemy posłuchać w reportażu Uwagi.
Rozporządzenie ministra infrastruktury zabrania umieszczania ostrych zakończeń na płotach poniżej 1,80 m. Płot nie może też stwarzać zagrożenia dla zwierząt i ludzi. Płot, o którym mowa jest niższy i posiada ostre zakończenia. Jak zatem swoją decyzję tłumaczy Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego?
– Zgadzam się w zakresie wysokości ogrodzenia – ono nie przekracza w żadnym miejscu 1,70 metra, co nie oznacza, że jest wyposażone dodatkowo w jakieś elementy ostro zakończone. To jest ogrodzenie jednorodne i tam nie ma żadnych elementów, które celowo mogłyby służyć za zagrożenie dla kogokolwiek.
– mówi inspektor Sebastian Krzych.
Przepisy przepisami, ale trudno mówić o bezpiecznym ogrodzeniu w momencie, gdy giną na nim zwierzęta. Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego wyszedł z podobnego założenia i stwierdził nieważność decyzji Powiatowego Inspektora. Sprawa toczy się dalej, ale mieszkańcy nadal są zmartwieni. Zrezygnowani mówią, że właściciel posesji już nie raz obiecał zrobić porządek z płotem i tak się nie działo.