Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

Małpa: „Najlepiej i najciężej gra się w rodzinnym mieście”

Gościem programu "Toruński Kalejdoskop" był Łukasz "Małpa" Małkiewicz raper z Torunia. Rozmawialiśmy o planach zawodowych, tworzeniu muzyki, zmianach i planach na przyszłość.

Raper Małpa
Łukasz "Małpa" Małkiewicz w Radiu Gra! Fot. Artur Stochla.

Szacowany czas czytania: 10:04

W piątek ruszyła nowa trasa koncertowa Małpy, promująca płytę „Święte słowa”, która ukazała się w czerwcu b.r. W związku z tym rozmawialiśmy m.in. o nowej płycie, o kulisach powstawania muzyki, a także o wyzwaniach z tym związanych i o tym, że konstruktywna krytyka jest na wagę złota.

Artur Stochla: Łukasz, jesteśmy kilka miesięcy po premierze twojego najnowszego albumu „Święte słowa”. Na pewno docierają do ciebie już jakieś informacje. Jak to jest z tą płytą? Podoba się? Nie podoba?

Łukasz „Małpa” Małkiewicz: Wiesz co, każdy mój album… Trochę to wychodzi na początku przypadkiem, teraz staram się nieco bardziej intencjonalnie w ten sposób działać, że te moje płyty są zawsze zapisem jakiejś mojej teraźniejszości. One są mocno autobiograficzne, więc na tej płycie sporo czasu i sporo miejsca poświęcam temu, jak to jest być dojrzałym ojcem małego dziecka. I te głosy, które do mnie docierają, to głównie są od osób, które znalazły się w podobnej sytuacji do mojej, czyli że w okolicach czterdziestki zostali rodzicami, i wymieniamy się doświadczeniami. Ja opowiadam o tym, jak to wygląda z mojej perspektywy — jak wielkie szczęście to jest, ale jednocześnie jak wielki strach, jak dużo obaw i niepewności. Bardzo dużo na ten temat rozmawiam z odbiorcami mojej muzyki.

Artur Stochla: To na pewno jedno, ale ja też wychwyciłem – przynajmniej takie jest moje wrażenie po odsłuchaniu całej twojej płyty, że utwór, na przykład „Za dużo słów”, to jest taki trochę pstryczek w stronę innych raperów…

Małpa: Tak. No, ja też jestem po prostu już zmęczony polską sceną. Zresztą nie tylko polską, bo ona, polska scena rapowa, jest odbiciem tego, co dzieje się na Zachodzie. I bardzo mi brakuje tego, jakie kiedyś było podejście w hip hopie do słowa po prostu. Stąd tytuł tej płyty. I faktycznie wątek rodzicielski jest wiodącym na płycie, ale również sporo, sporo czasu poświęcam na to, aby opowiadać o tym, jak ja sobie wyobrażam hip-hop, jak on powinien według mnie brzmieć, jaka muzyka do mnie trafia najbardziej.

A.S.: W kontekście innych wykonawców, bo gdzieś tam już w Internecie krążą słuchy o tym, że na początku, jak myślałeś o płycie, to koncepcja była inna, prawda? Chciałeś, żeby ktoś ci się dograł na featy i to tak nie do końca wyszło.

Małpa: Tak. Ja na poprzedniej płycie nie miałem żadnych gości i faktycznie taki był jej zamysł. Tutaj chciałem podejść do projektu inaczej i zaprosiłem kilka osób, na których obecności mi zależało. Finalnie stało się tak, że rapuję na niej sam. Wspominałem już o tym, więc jeżeli kogoś ten wątek wybitnie ciekawi, to nie trzeba długo szperać w Internecie, żeby sobie znaleźć informację, jak to dokładnie wyglądało. Ale faktycznie trudno mi było znaleźć kogoś, kto chciałby się dograć do tego albumu.

A.S.: Skoro już jesteśmy przy temacie powstawania samej płyty, tak mnie tutaj, szczerze powiem, osobiście ciekawi, jak to wygląda. W sensie, jak rozumiem, najpierw w głowie powstaje u ciebie koncept, jakaś taka myśl przewodnia. Najpierw powstaje tekst czy powstaje beat? Czy to się jakoś tak zgrywa? Czy to się musi dograć? Jak to wygląda od kulis?

Małpa: To jest częste pytanie i w ogóle mnie to nie dziwi, bo mnie jako słuchacza moich ulubionych raperów również to bardzo interesuje, jak wygląda ten ich warsztat i jak wyglądają kulisy pracy nad numerem. I po dziesiątkach czy setkach wywiadów z Jay-Z i innymi moimi ulubionymi amerykańskimi raperami stwierdziłem, że u mnie wygląda to tak samo jak u nich. Czyli nie ma absolutnie żadnej reguły i zazwyczaj jest to dzieło przypadku. Faktycznie zazwyczaj jest tak, że jest jakaś myśl, jakieś słowo, zdanie czy dwa wersy, które pojawiają się w głowie i wokół których zaczynam budować numer. Natomiast nie ma reguły co do tego, czy najpierw jest tekst, czy muzyka. Bardzo różnie to bywa. W wielu przypadkach, akurat na tej płycie, wyglądało to tak, że najpierw miałem napisany tekst, a potem szukałem odpowiedniej muzyki do niego. Ale też zdarzyły się takie, gdzie Stevie – Steve Nash, który wyprodukował całą tę płytę – przysłał mi muzę i to ona zainspirowała mnie do tego, żeby coś napisać.

A.S.: Czy, na przykład, zdarzają się takie sytuacje, że, jak wspomniałeś, Steve Nash słyszy ten kawałek już po takim zespoleniu, jak jest tekst i muzyka i mówi: „Łukasz, słuchaj, a może spróbujemy z tym beatem albo z innym”? Czy jest coś takiego, czy on ci już daje tę całą warstwę muzyczną i bierzesz to, co akceptujesz?

Małpa: Ja zawsze osoby, z którymi pracuję nad muzyką, mocno zachęcam do tego, żeby otwarcie mówiły, co sądzą o kawałku, czy pytam, co moglibyśmy zmienić, bo zawsze priorytetem jest dla mnie to, żeby zrobić jak najlepszy utwór. Ale też mam wrażenie, że Stevie być może trochę się krępował, bo też wiem, że on mojej muzyki, jeszcze kiedy się nie znaliśmy, dużo słuchał i być może na początku tej współpracy to go troszkę przytłaczało i miał pewne problemy z tym, żeby jakoś tak otwarcie mówić mi, co powinniśmy zmienić. Ale z biegiem czasu, z racji tego, że pracowaliśmy nad tym albumem dwa czy trzy lata, więc tego czasu było sporo, otworzył się bardziej i faktycznie było kilka takich sytuacji, kiedy za jego sugestią zrobiliśmy jakieś zmiany.

Wspomnienia i życiowe zmiany

Raper z Torunia przyznał, że każdej trasie koncertowej towarzyszy wiele emocji. Szczególnie na początku. Wbrew pozorom najlepiej i najciężej jednocześnie gra się w swoim rodzinnym mieście. Przy rozmowie o nowej trasie koncertowej nie mogło zabraknąć pytań o pierwszy koncert. Małpa zdradził nam, że ma już pomysł na nową płytę, która związana jest z dużą zmianą w jego życiu.

Artur Stochla: Wiem, że już, jak spotkaliśmy się w czerwcu, to pytałem cię o to, który z utworów na tej płycie jest twoim ulubionym. Odpowiedziałeś, że utwór tytułowy „Święte słowa”. Ja muszę szczerze przyznać, że dla mnie tutaj, jakby totalna topka, to jest tak: „Święte słowa” – to na pewno, „Preferuję prosty przekaz” i „Suma wszystkich strachów”. Czy teraz, jak znamy wszystkie utwory na tej płycie, to „Święte słowa” to dalej twój utwór numer jeden, czy jednak jest jakiś, który gdzieś tam na to pierwsze miejsce wchodzi?

Małpa: Obiema rękoma podpisałbym się pod tymi trzema, które wymieniłeś, ale to też zależy od mojej dyspozycji dnia i nastroju, który aktualnie mam. Bo wiesz, czasami jest tak, że jestem mocno nabuzowany i energetyczny i wtedy najmilej wspominam, czy najlepiej mi się słucha „Preferuję prosty przekaz”. Kiedy nastrój jest, wiesz, jesienno-nostalgiczny, to „Suma wszystkich strachów”. Wiesz, i faktycznie „Święte słowa” również, bo jest to taki mocno rapowy, czysto rapowy kawałek, więc te trzy to chyba też są moje ulubione. Fajnie, że to się pokrywa.

Artur Stochla: Czy pamiętasz swój pierwszy koncert w Toruniu?

Małpa: Oczywiście, że pamiętam. Takich rzeczy się nie zapomina. Nie pamiętam, który to był rok, być może 2001 lub 2002. Natomiast koncert ten odbył się w klubie, który już nie istnieje. Na Szerokiej był taki klub Art Cafe i był to koncert, gdzie wystąpiłem tylko gościnnie. Tam grałem być może z dziesięć minut. Zaprosił mnie na niego mój kolega, wtedy i dziś również, który rapował pod pseudonimem Zelo w grupie PTP, i mieliśmy wspólny utwór. On mnie zaprosił do tego, żebym ten utwór z nim tam wykonał, więc doskonale pamiętam ten wieczór.

A.S.: Słuchacze już się na pewno domyślają, dlaczego zapytałem o twój pierwszy koncert. Rusza twoja trasa koncertowa.

Małpa: Tak jest.

A.S.: Jakie miasta odwiedzisz?

Małpa: Wszystkie największe miasta: Wrocław, Toruń, Gdańsk, Poznań, Warszawa, Kraków, Łódź, o ile dobrze pamiętam. Mam nadzieję, że niczego nie pominąłem. Więcej szczegółów oczywiście znajdziecie w moich mediach społecznościowych.

A.S.: W Toruniu wystąpisz na kultowej scenie, bo to jest jednak klub Od Nowa. Czy masz, posiadając ten bagaż doświadczeń, który masz jako dojrzałego artysty, cały czas coś takiego, że wychodzisz na scenę i czujesz jakąś tremę? Czy to już po prostu tak weszło w krew, że wychodzisz, jest mikrofon i Małpa leci?

Małpa: Wiesz co, czuję. Czasami czuję, czasami nie czuję. Zazwyczaj, kiedy startujemy z trasą, to faktycznie ta trema jest, bo większość tych utworów będę wykonywał po raz pierwszy. Wtedy jest największa trema, chociaż też nie wiem, czy trema to akurat odpowiednie słowo, jakaś taka wyjątkowa ekscytacja. Każdy koncert jest dużym przeżyciem i każdemu występowi towarzyszą duże emocje. Ale faktycznie te koncerty rozpoczynające trasę z nowym materiałem są jakoś najbardziej ekscytujące.

A.S.: Trochę odpowiedziałeś już na moje kolejne pytanie, ale chciałem się tak trochę zatrzymać na tym wątku toruńskim. Czy towarzyszy tym koncertom toruńskim takie uczucie, że „wow, ja właśnie występuję w domu”, w sensie gram przed publicznością, którą znam? Domyślam się, że tak jest, że gdzieś tam, pośród tego tłumu, są znajomi, koledzy, ktoś, kogo kojarzysz i znasz. Czy to ci daje, wiesz, taki jeszcze większy kontakt z publicznością, większe poczucie takiej pewności: „Jestem u siebie, to jest koncert w Od Nowie, koncert w Toruniu, jestem w domu”?

Małpa: Wiesz co? No oczywiście, że koncerty w Toruniu są wyjątkowe zawsze i tutaj gra mi się zawsze najlepiej. Natomiast też nie będę ściemniał, że jest to pewien koktajl emocjonalny. Bo granie, faktycznie ten koncert, kiedy gram przez półtorej godziny, wygląda tak, że co chwilę komuś macham, bo gdzieś tam w tłumie zauważę kolegę, którego nie widziałem przez piętnaście lat, albo, wiesz, kogoś z rodziny i tak dalej. Natomiast paradoksalnie wtedy nie gra się łatwiej, tylko gra się trudniej. Mam wrażenie, że wtedy, kiedy wśród publiczności są osoby, które znam, to stresuję się jeszcze bardziej. Chyba jakoś tak podświadomie, wiesz, zawsze staram się wypaść jak najlepiej, ale wtedy w mojej głowie powstaje jakaś taka wyjątkowa presja.

A.S.: Wiem, że może trochę za szybko, żeby o to pytać, ale czy gdzieś tam z tyłu twojej głowy pojawia się już pomysł na kolejną płytę?

Małpa: Tak, ja już pomysł na płytę mam. On się narodził jeszcze, zanim skończyłem poprzednią, i jest związany z jakimś takim kolejnym etapem w moim życiu, który się rozpoczął, związanym z wyprowadzką z Torunia tak naprawdę, bo już nie mieszkam w mieście. Wyprowadziłem się na wieś pod Toruń, do lasu. Żyję w odosobnieniu ze swoją rodziną. Nie mam żadnych sąsiadów. Wszędzie tylko drzewa i zwierzęta. To jest coś, czego bardzo długo pragnąłem i myślę, że o tym będę opowiadał na następnym albumie.

Już 3 października (piątek) Małpa wystąpi w Akademickim Centrum Kultury i Sztuki „Od Nowa”. Z raperem Łukaszem „Małpą” Małkiewiczem rozmawiał Artur Stochla.

REKLAMA