Nauczycielka pod Toruniem zamykała ucznia w kantorku? Prokurator wszczął śledztwo
Sprawa jest w toku. Toczy się postepowanie dyscyplinarne w sprawie dwóch nauczycieli. Jedno już zostało zakończone. Od wiosny sprawą zajęła Prokuratura.

Szacowany czas czytania: 01:30
W całej sprawie chodzi o 9-latka z afazją i orzeczoną niepełnosprawnością. Uczeń szkoły we wsi w gminie Łysomice miał być zamykany w kantorku. Sprawą zajęły się policja i prokuratura. Temat był poruszany w ostatnim czasie przez toruńskie „Nowości”.
– To się zaczęło już w zerówce. Przychodziłam po syna do szkoły, a on nie wychodził z klasy. Stał na zapleczu i płakał. Nauczycielka informowała mnie, że musiała wyprowadzić go do kantorka, żeby się wyciszył, bo tupał i krzyczał. Na początku nie robiłam z tego sprawy, starałam się ją jakoś zrozumieć. Ale trwało to wszystko dłużej. Na dalszym etapie nauczania syn miał już nauczyciela wspomagającego, a pani nauczycielka dalej „nie mogła sobie z nim poradzić”. Zamykanie w kantorku się powtarzało; syn przez to płakał i cierpiał
– mówiła matka chłopca w rozmowie z toruńską gazetą.
Te same praktyki miały również stosować dwie inne nauczycielki wobec innych uczniów. Kontrolę w szkole przeprowadziło kuratorium oświaty, które wnioskowało o ukaranie trójki nauczycieli i dyrektora, zwracając równocześnie uwagę, że nieprawidłowości w tej szkole było więcej. Sprawą zajęła się też Komisja Dyscyplinarna dla Nauczycieli przy Wojewodzie Kujawsko-Pomorskim. W wyniku postępowania ukarano na razie jednego nauczyciela. W stosunku do pozostałej dwójki postępowania nadal się toczą.
Wiosną postępowanie przygotowawcze w tej sprawie uruchomiła Prokuratura Rejonowa Toruń-Wschód. 2 lipca prokurator Adam Lubiński zakończył postępowanie przygotowawcze rozpoczęciem śledztwa w kierunku przekroczenia uprawnień i działania na szkodę chłopca.
Nauczycielka nie przyznaje się do czynów i ma duże wsparcie rodziców z miejscowości, o której mowa.
Do sprawy na pewno będziemy wracać.