Nieudana pogoń. Twarde Pierniki przegrały ze Szczecinem
Twarde Pierniki nieudanie rozpoczęły sezon. Do Torunia przyjechała ekipa King Wilki Morskie Szczecin.

Szacowany czas czytania: 02:10
Na starcie sezonu Twarde Pierniki nie miały najłatwiejszego zadania. W Arenie Toruń zagościli koszykarze ze Szczecina, ale nastroje były bojowe. Do Torunia wrócili tacy zawodnicy jak Arik Smith i Damian Kulig, który został kapitanem zespołu. Ponadto trener Srdjan Subotić będzie liczyć na nowe nabytki. Punkty mają zdobywać Miha Lapornik i Noah Thomasson, a pod koszem dominować Aljaz Kunc i Aleksander Langović.
Przed meczem doszło do miłej ceremonii. Pamiątkę otrzymał Bartosz Diduszko, były zawodnik Twardych Pierników, a obecnie jeden z asystentów w sztabie trenera Srdjana Suboticia.
Pierwsze trzy minuty to festiwal strat z obu stron. Potem torunianie oddali kilka rzutów z nieprzygotowanej pozycji, a szczecinianie wykorzystali swoje szanse. To spowodowało, że po ponad pięciu minutach Srdjan Subotić musiał poprosić o czas przy 6-punktowej stracie. Oczywiście nie była ona duża, biorąc pod uwagę, że to był dopiero początek spotkania. Mecz jednak od początku nie układał się najlepiej. Brakowało zespołowych akcji, wykonanych zagrywek, które oznaczałyby punkty dla Pierników. Po pierwszej kwarcie było 18:14 dla Wilków Morskich po wyrównanej rywalizacji.
Druga kwarta wyglądała podobnie. Twarde Pierniki były blokowane pod koszem i nie doskakiwały odpowiednio szybko do rywali w obronie. Problemem była skuteczność na obwodzie. Podopieczni trenera Suboticia trafili tylko 30 procent rzutów za dwa punkty z gry, a trójki prawie w ogóle nie wpadały (3/11). To spowodowało, że schodzili na przerwę z 15-punktową stratą, która mogła już niepokoić kibiców zgromadzonych w Kujawsko-Pomorskiej Arenie Toruń.
W trzeciej kwarcie goście utrzymywali przewagę. Na parkiecie nadal brylował Anthony Roberts (w całym meczu, który z każdą akcją zbliżał się do zdobycia double-double. Niestety szybko faule złapali też wysocy zawodnicy Twardych Pierników – Aljaz Kunc (cztery faule) i Damian Kulig (trzy faule), który dzisiaj nie zawiódł kibiców i pokazał, że będzie liderem tego zespołu. To spowodowało, że szybko musieli grać szczególnie uważnie w defensywie. Przed czwartą kwartą Twarde Pierniki musiały zmienić sporo, żeby marzyć od odwróceniu wyniku.
Ostatnia część gry nie zmieniła niestety obrazu całego spotkania. Twarde Pierniki się nie poddawały, a 4,5 minuty przed końcem spotkania z 19-punktowej straty zrobiło się już „tylko” osiem. Szykowała się nerwowa końcówka przy Bema. Każdy rzut mógł pozbawić torunian nadziei albo im ją przywrócić. Na minutę przed końcem już tylko cztery punkty dzieliły podopiecznych Srdjana Suboticia od rywali. Ostatecznie po serii taktycznych przewinień nie udało się odrobić wyniku. King Wilki Morskie Szczecin wrócą do domu w lepszych humorach po wygranej 77:68.