Piotr Baron: Przestrzeliliśmy z polami startowymi. Było zbyt przyczepnie
PRES Toruń w męczarniach pokonał Unię Leszno 46:44, ale trudno powiedzieć, że był to dobry mecz w wykonaniu Torunian. Piotr Baron zdradził przyczyny takiej jazdy swojego zespołu.

Szacowany czas czytania: 01:34
Było to ciężkie spotkanie z dobrze dysponowaną tego dnia Unię Leszno, która do ostatniego biegu liczyła się w walce o zwycięstwo. Torunianie nie mieli atutu własnego toru, do czego przyzwyczaili swoich kibiców w zeszłym sezonie. Ewidentnie coś nie grało, o czym w „Magazynie Żużlowym” na Canal+Sport powiedział menedżer zespołu, Piotr Baron.
– Ścigania było zdecydowanie za mało i musimy nad tym popracować. Przestrzeliliśmy dzisiaj trochę z polami startowymi. Były zbyt przyczepne. Wlaliśmy rano trochę wody i niestety nie odparowała, więc strzeliliśmy sobie gola. Takie rzeczy się zdarzają.
– Daliśmy ciała i tyle, a właściwie ja, bo poprosiłem toromistrza by wlał trochę więcej wody, rano zapowiadała się piękna pogoda, natomiast przyszło zachmurzenie, ta woda nie odparowała, dlatego ten tor nie był taki jak powinien być. Przez to nasi zawodnicy mocno się męczyli, a bardzo dobrze czuli się zawodnicy z Leszna, którzy pokazują, że są bardzo mocni. Jest to bardzo mocna drużyna. Obawialiśmy się bardzo tego meczu i właściwie wszystkie obawy się spełniły. Bardzo trudny mecz, ale mam nadzieje, że trzymał kibiców w emocjach i było co oglądać.
Menedżer nie krył krytyki w swoim kierunku i właśnie jako przyczynę problemów Torunian na własnym torze wskazał zbyt nawilżony tor, co było jego decyzją, podjętą na podstawie warunków pogodowych, które ostatecznie się nie sprawdziły.
– Schrzaniłem pola startowe i wyszło jak wyszło. Następnym razem będziemy to poprawiać. Przed meczem powiedziałem zawodnikom, że to jest nie tak jak powinno być, ale nie jestem w stanie już tego zmienić, bo nie ma pogody
– zdradził w programie Piotr Baron.
Kolejne spotkanie PRES Toruń już w ten piątek o godzinie 18:00 w Częstochowie.