Podwyżka cen biletów MZK w Toruniu. Jak argumentuje ją prezydent miasta?
Zmiany w cenniku MZK wejdą w życie w marcu przyszłego roku.

Szacowany czas czytania: 02:10
W Toruniu szykuje się podwyżka cen biletów MZK. Najbardziej podrożeje podstawowy, normalny i papierowy bilet, który teraz kosztuje 3,80 zł. Od marca przyszłego roku, będzie trzeba za niego zapłacić 5 złotych. Podwyżka w mniejszym stopniu dotknie mieszkańców korzystających z biletów elektronicznych, a najmniej z Karty Miejskiej. Zmiany cen nie odczują z kolei posiadacze tak zwanych sieciówek.
Czytaj też: Bilety MZK w Toruniu. Będzie drożej, ale… nie dla każdego
Decyzja dotycząca nowego cennika zapadła w czwartek (17 października) na Sesji Rady Miasta Torunia. Temat poruszaliśmy tam z samorządowcami. Pytaliśmy między innymi prezydenta miasta, dlaczego w Toruniu szykuje się podwyżka cen biletów MZK.
Wprowadzamy kartę miejską połączoną z innymi funkcjonalnościami. To nasza idea, by zniechęcić ludzi do kupowania papierowych biletów i zachęcić ich, by pobierali Karty Miejskie oraz aplikacje.
Paweł Gulewski przekonuje, że taka strategia została skonsultowana z przedstawicielami innych miast stosujących takie rozwiązania.
To co mogę obiecać: od 2025 roku będziemy wprowadzać kolejne udogodnienia dla pasażerów. Tak, żebyśmy w przypadku szczytów komunikacyjnych (porannego i popołudniowego) mieli do czynienia z odjazdami co 10, 15 minut, a nie tak jak teraz na niektórych destynacjach, nawet co 40 minut.
Prezydent Torunia przyznaje, że podwyżka cen biletów MZK w Toruniu pomoże także rozwijać inwestycyjnie tak zwany zbiorkom. W planie są projekty warte 700 milionów złotych, które usprawnią funkcjonowanie autobusów i tramwajów.
Temat poruszaliśmy także w rozmowie z innymi samorządowcami. O podwyżki pytaliśmy wiceprzewodniczącego Rady Miasta Michała Jakubaszka z Prawa i Sprawiedliwości.
To działanie, które wbrew założeniom spowoduje, że mieszkańców, którzy korzystają z komunikacji będzie mniej, a przecież nie o to chodzi. Chodzi o to, by zachęcać mieszkańców do korzystania z autobusów i tramwajów.
Według Jakubaszka, podwyżki nie znajdują uzasadnienia w kosztach, które ponosi MZK, bo w ostatnich miesiącach obserwujemy spadek cen paliw. To one są według radnego głównym kosztochłonnym elementem funkcjonowania zakładu komunikacji.
Z kolei były prezydent miasta, a obecnie radny Michał Zaleski, cieszy się, że projekt Karty Miejskiej w końcu dochodzi do finału.
Myślę, że jednak niefortunnym pomysłem jest kolejność wprowadzania rozwiązań.
Według Zaleskiego magistrat powinien najpierw wprowadzić Kartę Miejską, a dopiero potem, po przeprowadzeniu odpowiednich analiz, przeprowadzić korektę cen biletów. A ta, według byłego prezydenta, owszem jest oczywista w czasie, gdy zmagamy się z inflacją.
W trakcie głosowania za przyjęciem nowego cennika głosowało 17 radnych, przeciw było 8 osób.
(MM, AS)