Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

PRES Toruń bez problemu pokonuje rybniczan. Wystarczyło 10 biegów

W meczu rozgrywanym w mocno wakacyjnej atmosferze, PRES Toruń pokonał ROW Rybnik bez najmniejszych problemów.

PRES Toruń

Szacowany czas czytania: 02:50

To był jeden z łatwiejszych meczów dla żużlowców PRES Toruń. „Anioły” zdeklasowały rywali na Motoarenie.

Mecz rozpoczął się od trzech wygranych 5:1 ze strony ekipy z Torunia. Co ciekawe, górą też byli juniorzy, którzy w tym sezonie nawet w biegach juniorskich nie spisywali się wyśmienicie. Dzisiaj było całkowicie inaczej. Pewnie wygrał Antoni Kawczyński, dobrze wyglądał też Mikołaj Duchiński. Rybniczanie nawiązali walkę dopiero w czwartej gonitwie, gdy Maksym Drabik zdobył trzy punkty, ale mieliśmy biegowy remis.

W przerwie przed drugą serią tor został bardzo mocno polany wodą, co było widać w piątym biegu. Torunianie wygrali w nim 4:2 za sprawą Mikkela Michelsena, ale przeciętnie spisał się w nim Jan Kvech, który nawet raz niebezpiecznie zaatakował Drabika, a ostatecznie zdobył tylko jedno oczko. Czech mówił potem w wywiadzie telewizyjnym żartując, że „poczuł się trochę jak na rodeo przez wodę”. W szóstym biegu doskonale spisał się Antoni Kawczyński, który wyprzedził wyraźnie wolniejszego Gleba Czugunowa. Do dłuższej przerwy PRES Toruń miał 16 punktów przewagi, wygrywając 29:13. O wynik w tym momencie najmocniej drżał zapewne właściciel klubu, Przemysław Termiński. Im więcej punktów, tym więcej pieniędzy do wypłacenia z klubowej kasy. Po siedmiu biegach w ekipie z Torunia żaden zawodnik nie zaliczył jeszcze zera, a bezbłędny był Michelsen.

Dziewiąty bieg był pięknym widowiskiem i wizytówką żużla. Na dystansie walczył chyba każdy z każdym, a po starcie to rybniczanie byli na prowadzeniu 5:1. Na trzecim okrążeniu Robert Lambert wyprzedził Chrisa Holdera, a chwilę potem Patryk Dudek Gleba Czugunowa. To dało torunianom zwycięstwo 4:2. Warto wspomnieć, że zarówno Chris Holder, będący na torze, jak i Paweł Przedpełski w studiu telewizji Eleven Sport, zostali doskonale przywitani przez naszych kibiców.

Po 10. gonitwie już wszystko było jasne. Wynik 41:19 nie pozostawiał złudzeń kto wygra to spotkanie, bowiem przegrywając w następnych pięciu biegach 1:5 torunianie i tak by wygrali to spotkanie 46:44. Takiej sytuacji jednak nie mieliśmy. Jedenasty bieg to kolejne 5:1 dla PRESu Toruń i wynik 46:20. Przed biegami nominowanymi telebim na Motoarenie pokazywał wynik 55:23, czego nie spodziewało się pewnie nawet wielu kibiców gospodarzy. Pozytywne odczucia mieli wszyscy, ale nauczeni historią fani mieli z tyłu głowy, że może wydarzyć się wszystko. Ekipa Piotra Barona jednak w tym sezonie pokazuje, że zasługuje na zaufanie i odcina mocną linią całą historię wpadek „Aniołów”. Toruń u siebie w tym sezonie jest piekielnie mocny.

W biegach nominowanych zameldowali się juniorzy. Jak się spisali? Bez szału. W przedostatnim biegu Duchiński zdobył jedno oczko, pokonując tylko kolegę z zespołu – Jana Kvecha. To było pierwsze zwycięstwo drużynowe ROW-u Rybnik tego dnia. W ostatniej gonitwie Antoni Kawczyński próbował ambitnie walczyć z przeciwnikami, ale skończył z zerem. Bezbłędny był Robert Lambert, który przywiózł kolejną trójkę.

Najlepiej w ekipie PRES Toruń spisał się dzisiaj Robert Lambert, który zdobył 14 punktów. Mikkel Michelsen w czterech biegach zdobył cztery trójki. W piątym dał pojechał juniorowi. Emil Sajfutdinow też spisał się bardzo dobrze zdobywając 9+2 punkty (w czterech biegach). Zadowolony mógł być również Jan Kvech z 9+1 punktami. Mniej zadowolony mógł być Patryk Dudek, który przywiózł 6 punktów i dwa bonusy. W drużynie gości na wysokości zadania stanęli tylko Maksym Drabik (10+2) i Chris Holder (9).

PRES Toruń – ROW Rybnik 59:31

 

REKLAMA