Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

Wielkie ściganie na Motoarenie! PRES Toruń wygrywa, ale czy to wystarczy? [RELACJA]

Pora rozpocząć najważniejszą część sezonu. Play-offy rządzą się swoimi prawami, dlatego liczymy na emocjonujące, a przede wszystkim zwycięskie starcia żużlowców PRES Toruń.

PRES Toruń wygrywa z Betard Spartą Wrocław

Szacowany czas czytania: 04:41

PRES Toruń – Betard Sparta Wrocław 52:38

KONIEC MECZU

Toruńskie „Anioły” mają ochotę w tym roku sprawić niespodziankę. Najpierw jednak trzeba rozprawić się w półfinale z Betard Spartą Wrocław, która jest jednym z trzech faworytów do złota. Oczywiście za głównego uważa się Motor Lublin, ale walka o drugie miejsce w finale miała się rozstrzygnąć między Toruniem a Wrocławiem.

Przypomnijmy, że w ostatnim meczu fazy zasadniczej górą na własnym torze byli wrocławianie, którzy wygrali wysoko 56:34. Jednak menedżer Piotr Baron apeluje, by nie przykładać do tego meczu wielkiej wagi.

– To są dwa odrębne mecze we Wrocławiu. Nie brałbym tego meczu zupełnie poważnie. Prawda jest taka, że gdybyśmy tam zrobili kilka zmian taktycznych, to też mogłoby to wyglądać inaczej. Natomiast był plan taki, żeby zawodnicy gdzieś pojechali, popróbowali sobie co można zmienić, w jakich konfiguracjach pojechać, czy silniki pracują na wyższych przełożeniach, najniższych i swój plan zawodnicy zrobili, wykonali i miejmy nadzieję, że wyciągną z tego dobre wnioski

– mówił Baron w rozmowie z Radiem GRA przed tym spotkaniem.

PRES Toruń - Sparta Wrocław

To mecz nr 901 w historii klubu. Wyjątkowa liczba, więc pełna Motoarena miała nadzieję, że wynik również taki będzie. Od początku mieliśmy ściganie na najwyższym poziomie. W pierwszym biegu tradycyjnie do walki stanęli Patryk Dudek i Jan Kvech. Za to po stronie gości zobaczyliśmy parę A. Łaguta – Bewley. Świeżo upieczony mistrz Polski i lider cyklu SEC, Patryk Dudek, zgodnie z oczekiwaniami zdobył trzy punkty, mimo że, na trzecim okrążeniu było nerwowo, bo dał się wyprzedzić Danowi Bewley’emu, ale chwilę później odzyskał prowadzenie.

W biegu juniorów niespodzianki nie było. Piotr Baron przed meczem starał się ściągać presję z naszych żużlowców. – Są to dzieci po szesnaście lat, więc tak naprawdę jeżeli taki szesnastolatek staje pod taśmą z facetem, który ileś lat jeździ w Grand Prix, to mentalnie na pewno nie jest tak mocny jak ci zawodnicy z Grand Prix. Tu trzeba trochę cierpliwości i czasu – tonował nastroje. W pierwszym ich występie niedzielą na torze, Antoni Kawczyński zdobył trójkę, zaś Mikołaj Duchiński był na ostatnim miejscu.

W trzecim biegu na prowadzenie wyszli torunianie za sprawą wygranej biegowej Mikkela Michelsena (jeden punkt Emila Sajfutdinowa). Dwa punkty przewagi to jednak nadal niezadowalający wynik. PRES Toruń musi wygrać wysoko, aby dać sobie szansę na awans do finału w rewanżu na trudnym torze we Wrocławiu. Niestety w ostatnim biegu pierwszej serii PRES Toruń kolejny raz zremisował.

Początek drugiej serii to kontynuacja remisów, mimo to, że para Michelsen – Kvech była blisko wyjścia na prowadzenie 5:1. Na pięć biegów aż cztery do tej pory zakończyły się wynikiem 3:3, co bardziej może martwić toruńskich żużlowców. Serię remisów przerwał dopiero siódmy bieg, w którym heroiczną walkę o dwa punkty stoczyli Patryk Dudek i Marcel Kowolik. Sześć punktów przewagi po pierwszej połowie spotkania mogło budzić nadzieję przed dalszą częścią starcia.

W kolejnych biegach „Anioły” miały jedno zadanie – utrzymać przewagę i próbować przede wszystkim ją powiększyć. Dziewiąta gonitwa to była wielka szansa dla torunian na powiększenie przewagi. Maciej Janowski nie wytrzymał próby nerwów i wjechał w taśmę. Został wykluczony i zastąpił go Jakub Krawczyk. To mógł być kluczowy wyścig dla całego meczu. Para Dudek – Lambert musiała pokonać parę Bewley – Krawczyk. Cała Motoarena liczyła na podwójne zwycięstwo, które oznaczałoby powiększenie przewagi do dziesięciu punktów. Skończyło się jednak na 4:2, gdy Robert Lambert na ostatnim okrążeniu wyprzedził Brytyjczyka. Przed czwartą serią przewaga PRES Toruń wynosiła 10 punktów.

Po 10. biegu kibice dowiedzieli się, że PRES Grupa Deweloperska będzie nadal w kolejnym roku sponsorem tytularnym KS Toruń. Zanim jednak do tego ogłoszenia doszło, właściciel klubu, Przemysław Termiński powiedział przez mikrofon do wszystkich kibiców zgromadzonych na stadionie: – Całkiem dobry wynik. Jedziemy dalej, nie odpuszczamy. Cel na ten rok znacie!

Każdy kolejny bieg był bardzo ważny, o czym świadczy zmiana taktyczna dokonana przez wrocławian. Bartłomieja Kowalskiego zastąpił Artem Łaguta. Na niewiele się to zdało. PRES Toruń wygrał 4:2, a trójkę zdobył Mikkel Michelsen. Dwunasty bieg to wielka niespodzianka. Każdy kibic w Toruniu remis wziąłby w ciemno, a tymczasem gonitwę wygrał Antoni Kawczyński, a drugi był Jan Kvech. Przewaga powiększyła się do 16 punktów, a kibice na stadionie wpadli w ekstazę. Wynik 44:28 oznaczał, że na pewno wygrana zostanie w Toruniu. Pytanie jak wysoki będzie wynik? Oczywiście im wyższy tym lepiej przed rewanżowym starciem we Wrocławiu.

Do biegów nominowanych PRES Toruń przystępował z przewagą 16 punktów i w czternastym biegu ją utrzymał, choć Emil Sajfutdinow do końca walczył o zwycięstwo. Ostatnia gonitwa to gwiazdorski skład. Pod taśmą stanęli Mikkel Michelsen, Artem Łaguta, Robert Lambert i Brady Kurtz. Wygrana torunian oznaczała zwiększenie wysokiej już przewagi. Przegrana dawała nadzieję Sparcie przed rewanżowym starciem. Jak się okazało, ziścił się ten drugi scenariusz. Toruńska para przegrała 2:4, ale PRES Toruń przed rewanżem ma 14-punktową zaliczkę.

Rewanż 7 września o 19:30 we Wrocławiu.

REKLAMA