Proces emerytki oskarżonej o groźby wobec Jerzego Owsiaka. Kolejna rozprawa w Toruniu
W Sądzie Rejonowym w Toruniu odbyła się kolejna rozprawa w sprawie 66-letniej emerytki, oskarżonej o publiczne nawoływanie do popełnienia zbrodni oraz kierowanie gróźb karalnych wobec Jerzego Owsiaka, prezesa Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Szacowany czas czytania: 03:34
Sprawa dotyczy komentarza zamieszczonego przez kobietę na Facebooku, w którym odnosiła się do niejasności finansowych związanych z działalnością fundacji WOŚP i napisała „giń człeku” w kierunku sternika Fundacji.
Podczas czwartkowej rozprawy sąd przesłuchał Jerzego Owsiaka w trybie zdalnym. Wcześniej pełnomocnik prezesa WOŚP wnosił o ograniczenie postępowania do złożonego zawiadomienia, jednak sąd uznał, że ze względu na charakter zarzutów konieczne jest przesłuchanie pokrzywdzonego. Jerzy Owsiak podczas zeznań stwierdził, że byłby gotów zakończyć sprawę, gdyby otrzymał przeprosiny od oskarżonej. Kobieta przeprosiła, jednak zażądała również przeprosin za kampanię WOŚP dotyczącą walki z sepsą, która – jej zdaniem – miała polityczny wydźwięk podczas kampanii wyborczej w 2023 roku. W związku z tym Jerzy Owsiak wycofał swoją propozycję polubownego zakończenia sprawy.
Następna rozprawa została wyznaczona na 24 listopada. Przed sądem mają wówczas zeznawać asystent Jerzego Owsiaka oraz pracownik działu komunikacji fundacji, którzy przekazali pokrzywdzonemu wpisy emerytki. Według ich oceny, zawierały one groźby pod adresem prezesa WOŚP. Z analizy komentarzy wynika jednak, że sformułowanie „giń człeku” użyte przez kobietę mogło być interpretowane jako wezwanie do rezygnacji z działalności publicznej, a nie dosłowna groźba.
Początek sprawy sięga 13 stycznia tego roku, kiedy to kobieta opublikowała kontrowersyjny komentarz na Facebooku. Dwa dni później została zatrzymana przez policję w swoim domu, przewieziona na komendę i przesłuchana. Usłyszała zarzuty publicznego nawoływania do popełnienia zbrodni oraz kierowania gróźb karalnych. Prokuratura zastosowała wobec niej środki zapobiegawcze, w tym poręczenie majątkowe, zakaz opuszczania kraju, obowiązek regularnego stawiania się na komisariacie, zakaz kontaktowania się z Jerzym Owsiakiem oraz zakaz publicznego komentowania sprawy. Policja zabezpieczyła również jej telefon.
Emerytka otrzymała wsparcie prawne od prawników Instytutu Ordo Iuris. Według ich opinii, wpis kobiety nie wykraczał poza standardy wypowiedzi spotykanych w mediach społecznościowych i miał charakter emocjonalny, będąc wyrazem jej przekonań w sporze ideowym. Prawnicy Instytutu podkreślali również, że zatrzymanie kobiety było środkiem nieproporcjonalnym, ponieważ jej dane były znane, a nie istniała obawa ucieczki.
Zażalenie na zastosowane środki zapobiegawcze zostało częściowo uwzględnione przez sąd, który uchylił dozór policyjny. Proces w tej sprawie rozpoczął się 18 czerwca i jest kontynuowany.
Podczas pierwszego spotkania w sądzie oskarżona odmówiła składania zeznań, więc sąd przeczytał jej zeznania złożone wcześniej.
– Nie rozumiem jak można wyciągnąć taki wniosek, że ja mu groziłam – powiedziała Izabela M., gdy została zapytana przez sędziego czy przyznaje się zarzucanego czynu, a potem odczytano zeznania. Ich treść poniżej:
Dla mnie wyraz „giń człowieku” nie znaczy tego, żeby kogoś zabić, tylko żeby zrozumiał, że źle postępuje. Żeby się wytłumaczył z tych wszystkich faktur, co ludzie chcą. Jak ja mówię do męża „giń”, to mam na myśli, żeby poszedł do swojego pokoju i oglądał sobie film, który lubi. Napisałam ten post na profilu Jerzego Owsiaka, ale nie pamiętam kiedy dokładnie go zamieściłam. Napisałam to sama z siebie, bo mnie denerwuje to wszystko. Nie miałam nic złego na myśli. Chciałam tylko, żeby wziął te wszystkie faktury i pokazał ludziom, że je posiada. Słowa „giń człeku” nie zawierają żadnej groźby. Z mojej strony to nie była żadna groźba. Nie chciałam mu grozić, nie chciałam mu nic zrobić. Dla mnie ta sytuacja jest śmieszna. Zamieściłam ten komentarz i potem już go nie usuwałam. Zamieściłam ten jeden komentarz i nic więcej. To wszystko, co mam do wyjaśnienia.
Podtrzymuje swoje zeznania w całości złożone podczas poprzedniego przesłuchania. Nie mam nic przeciwko LGBT. My nawet z mężem mamy takiego znajomego Grzesia, którego zaprosiliśmy do swojego domu na święta i go ugościliśmy. On nas odwiedza. Ja tylko uważam, że te okulary są brzydkie i powinien je zmienić. To wszystko co mam do wyjaśnienia w tej sprawie.