Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

Robert Lambert: Mam ogromne szczęście, że mogłem liczyć na doping tutejszych kibiców w Toruniu

Robert Lambert mistrzem świata, Bartosz Zmarzlik ze srebrnym medalem, a Patryk Dudek zapewnił sobie utrzymanie w cyklu. Na Motoarenie działo się w sobotę sporo. Co do powiedzenia po zawodach mieli główni bohaterowie tego widowiska?

fot. PS

Szacowany czas czytania: 03:48

Brytyjczyk po finale długo świętował złoty medal, aż w końcu przyszedł do mediów, aby podzielić się swoimi odczuciami.

Pierwszy turniej Speedway of Nations wygraliśmy w 2021 roku i to było coś wyjątkowego, bo czekałem na taki triumf przez wiele lat. Jednak ten sukces zawdzięczam w pełni samemu sobie. To coś naprawdę niezwykłego – coś, co każdy sportowiec chce osiągnąć w swojej karierze, a udaje się to tylko nielicznym. Jestem niesamowicie nakręcony i nie mogę się doczekać spotkania z rodziną. Otrzymałem ogromne wsparcie. Przez cały dzień prawie nie zaglądałem do telefonu, a ten po prostu nie przestawał wibrować. Mam ogromne szczęście, że mogłem liczyć na doping tutejszych kibiców w Toruniu – dziś zdecydowanie było ich słychać i na pewno wspierało mnie znacznie więcej osób niż w ubiegłych latach.

Lekko zawiedziony był Bartosz Zmarzlik, który miał okazję przejść do historii jako zwycięzca siódmego tytułu mistrza świata.

Robiłem wszystko, co w mojej mocy. Myślę, że pojechałem całkiem dobry turniej, znowu stanąłem na podium i bardzo się z tego cieszę. Mam 31 lat i zdobyłem właśnie dziesiąty medal mistrzostw świata – jako dziecko nawet o czymś takim nie marzyłem. Jestem naprawdę szczęśliwy. Doskonale wiem, ile trzeba poświęcić i ile sam poświęciłem, zarówno dla tego srebra, jak i wcześniej dla złota. To mój trzeci srebrny medal, do tego mam sześć złotych i jeden brązowy. Utrzymanie się na tym poziomie wymaga ogromu pracy i wcale nie jest łatwe. Czasem sam siebie zaskakuję w takich momentach jak dzisiaj – presja była ogromna, a mimo to udało mi się zachować spokój.

Patryk Dudek zakończył rywalizację w finale, ale nie udało mu się wskoczyć na podium. Ma za sobą jednak dobre zawody.

Krótko mówiąc: jeździło mi się bardzo dobrze. Szkoda jedynie biegu finałowego, bo choć zrealizowałem plan minimum – a priorytetem było dla mnie utrzymanie się w cyklu Grand Prix – to żałuję, że nie stanąłem na podium. Wiem, dlaczego w dwóch rundach poszło nie tak i gdzie uciekły te punkty. Ostatecznie jednak cieszę się, że nadal będę rywalizować z czołówką mistrzostw świata, więc jestem zadowolony.

Dziką kartę na tę rundę otrzymał młody talent Polonii Bydgoszcz, Maksymilian Pawełczak. Zdobył łącznie dwa punkty, ale zabrakło mu doświadczenia by walczyć z najlepszymi żużlowcami na świecie.

Tutaj każdy jedzie o pełną pulę. To była ostatnia runda cyklu, a trzech zawodników walczyło jeszcze o tytuł mistrza świata. Nikt nie odpuszczał, wszyscy jechali na sto procent, wchodząc w najmniejsze luki. Starałem się podejść do tych zawodów jak do każdych innych, bo przyjechałem tu bez żadnych oczekiwań. Sam występ w tak doborowej stawce był już dla mnie sukcesem i jestem bardzo wdzięczny za tę szansę. Owszem, miałem już okazję rywalizować z częścią chłopaków choćby w Indywidualnych Mistrzostwach Polski, ale Grand Prix to zupełnie inna bajka. To dla mnie cenna lekcja, z której na pewno wyciągnę wnioski.

Niezadowolony był Dominik Kubera. Zawodnik Falubazu dobrze spisał się w sprincie, ale wieczorem poszło już mu zgoła odmiennie.

Dla mnie ten występ był po prostu słaby. Wiadomo, w tym roku miałem mnóstwo problemów sprzętowych. Długo się z tego wygrzebywałem i tak naprawdę odpuściłem już tegoroczne Grand Prix, skupiając się na innych celach. Dlatego trochę szkoda mi dzisiejszych zawodów, bo pojechałem dobrą czasówkę, a same biegi też nie były złe. Zabrakło jednak podjęcia ryzyka i decyzji, by pójść w odpowiednią stronę z ustawieniami. Myślę, że podjąłem złe wybory, bo nie chciałem zepsuć tego, czym dysponowałem. Tor zmieniał się z biegu na bieg, a ja wprowadzałem jedynie drobne korekty, unikając radykalnych zmian. Uważam, że to był dziś spory błąd i tyle.

Najbliższe żużlowe emocje już w piątek. Wtedy w czeskich Pardubicach o obronę tytułu mistrza Europy będzie walczyć Patryk Dudek. Polak jest obecnie na trzecim miejscu w cyklu tuż za Duńczykami – Leonem Madsenem i Michaelem Jepsenem Jensenem. A w niedzielę rewanżowe spotkanie finału PGE Ekstraligi, w którym Betard Sparta Wrocław podejmie PRES Toruń.

Chcesz być na bieżąco z wydarzeniami w Toruniu i regionie?
Zyskaj błyskawiczny dostęp do najważniejszych lokalnych wiadomości i dodaj portal GRA.FM do swoich preferowanych źródeł w Google. Wystarczy jedno kliknięcie gwiazdki przy naszym logo w sekcji "Najważniejsze artykuły" lub wejdź po prostu w ten link: google.com/preferences/source?q=gra.fm. To tylko chwila, a zyskujesz pewność, że nie przegapisz niczego ważnego!

REKLAMA