Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

Sędzia z Torunia zawieszony. Fatalny błąd w meczu piłkarskiej Ekstraklasy

Bartosz Frankowski niedawno wrócił do łask kolegium sędziów po incydencie alkoholowym dzień przed meczem w europejskich pucharach. Teraz ponownie został zawieszony.

Szacowany czas czytania: 02:15

Bartosz Frankowski od lat sędziuje w PKO Ekstraklasie. W sierpniu zeszłego roku w Lublinie dzień przed meczem Ligi Mistrzów, w którym miał sędziować, wraz z innymi sędziami, będąc pod wpływem alkoholu ukradł znak i został zatrzymany przez policję. To oznaczało zawieszenie w UEFA, a także w polskiej piłce. Niedawno Bartosz Frankowski wrócił do sędziowania w Ekstraklasie, ale w niedzielę popełnił duży błąd, który mógł wpłynąć na wynik spotkania między Górnikiem Zabrze a Jagiellonią Białystok.

Cała sytuacja miała miejsce w okolicach 70. minuty spotkania. Napastnik Jagiellonii biegł w kierunku bramki Górnika Zabrze i lada moment mógł mieć przed sobą tylko bramkę i bramkarza zabrzan. W tej sytuacji obrońca powstrzymał zawodnika białostoczan. Za takie przewinienie w takiej sytuacji dla obrońcy należała się czerwona kartka i wykluczenie do końca spotkania, co mogło mocno wpłynąć na wynik spotkania. Ostatecznie sędzia Frankowski po konsultacji z sędziami VAR (wideoweryfikacji) nie odgwizdał nawet faulu, ku zdziwieniu całej piłkarskiej Polski.

Wieczorem po meczu zebrało się prezydium kolegium sędziów, które postanowiło zawiesić sędziów pracujących przy tym spotkaniu. Cała sytuacja poniżej:

Bartosz Frankowski odniósł się już do sytuacji w rozmowie z Canal+, przyznając się do błędu.

W tej sytuacji przy dynamicznej kontrze Jagiellonii, ustalmy, że rozstrzygamy takie przewinienie, jest to tzw. DOGSO, czyli pozbawienie realnej szansy na zdobycie bramki, więc wiązałoby się to z wykluczeniem dla zawodnika gospodarzy. Pierwotnie miałem takie odczucie boiskowe, natomiast pewien rodzaj błędu komunikacyjnego spowodował, że takiej decyzji nie podjąłem i odgwizdałem przewinienie na bramkarzu, które było dalsza fazą tej akcji. (…) Ta chronologia powinna prowadzić do tego, że powinienem podyktować rzut wolny bezpośredni i ukarać zawodnika gospodarzy czerwoną kartką. Biorę pełną odpowiedzialność za tę decyzję, ponieważ jestem liderem tego zespołu sędziowskiego. Bardzo przepraszam zainteresowane strony i kibiców obu drużyn za swoją pomyłkę i jest mi bardzo przykro z tego powodu.

Ten mecz przerwał efektowną passe Jagiellonii Białystok – podopieczni Adriana Siemieńca byli niepokonani od 18 spotkań.

REKLAMA