Święto Niepodległości 2025. Jak było na „Koncercie Wolności”?
Wydarzenie cieszyło się ogromnym zainteresowaniem. Nic dziwnego, bo na scenie pojawiło się wielu popularnych artystów.

Szacowany czas czytania: 03:17
Wiele osób chciało pójść na ten koncert. System biletowy online nie wytrzymał już kilka sekund po otwarciu „sprzedaży”, a minutę później darmowych wejściówek już nie było. Długo czekali mieszkańcy, którzy zdecydowali się odebrać bilety stacjonarnie w Księgodzielni Kopernikańskiej pod Urzędem Marszałkowskim.
W niedzielę już kilka minut przed 17:00, czyli otwarciem drzwi do Kujawsko-Pomorskiej Areny Toruń, ustawiały się kolejki. Ludzie w nich dyskutowali na temat swoich oczekiwań. Część osób spodziewała się koncertu muzyki patriotycznej. Kilka minut po 17, z opóźnieniem, wrota hali się otworzyły, a kolejka przestała mieć znaczenie. Ludzie rzucili się na drzwi, zapominając o jakiejkolwiek kolejności. Chwilę później na płycie Areny Toruń trwało zamieszanie związane z poszukiwaniem miejsc. Niektórzy postanowili nawet „zarezerwować” całe rzędy, co tworzyło napięcia. Ostatecznie każdy bez problemu mógł znaleźć miejsce dla siebie i 6,5 tysiąca osób na płycie i trybunach mogło delektować się muzyką.
Beata Tadla dała znak do rozpoczęcia wydarzenia, potem przemówił marszałek województwa Piotr Całbecki. Kilka minut później pierwsza na scenę wyszła Katarzyna Groniec. Piosenkarka i aktorka znana m.in. z głównej roli w słynnym musicalu „Metro”. Ma piękny głos, który w połączeniu z doskonałą grą świetlną mógł robić wrażenie. Jednak trudno nie było odnieść wrażenia, że jej występ i Fisza nie porwał tłumu.
Potem na scenie pojawili się Rahim i Focus, raperski duet z Paktofoniki, który miał wśród widowni swoich fanów. Próby wszelkiej interakcji z widzami, którzy nie znali tekstów piosenek skończył się jednak fiaskiem. Każdy z artystów poprzez muzykę na scenie próbował przedstawić swoją definicję wolności. Natalia Szroeder zaśpiewała m.in. utwór „Powinnam”, który dopełniła komentarzem: „Życzę Państwu, by nikt Wam nie mówił co powinniście, a czego nie”. Ona zna to uczucie doskonale, wszak na początku swojej kariery muzycznej środowisko próbowało wpływać na jej twórczość i dopiero w ostatnich latach komponuje i śpiewa w pełni to, na co ma ochotę.
Przemyśleniem podzieliła się również Justyna Steczkowska. Piosenkarka, nazwana przez prowadzącą „diwą polskiej muzyki” zwierzyła się, że straciła przyjaciółkę przez politykę. „Czy najważniejsza na świecie nie jest przyjaźń i miłość” – zapytała i po chwili rozpoczęła show. Rozpoczęła od „Boskiego Buenos” Maanam, a potem przeszła do swoich utworów. Wychodziła na scenę dwukrotnie. Raz w środku koncertu, a raz na samym końcu. Trzeba dodać, że nie było to show dla wszystkich. Starannie przygotowana choreografia – tańczyła Steczkowska wraz ze swoimi tancerkami i tancerzami. Całość wydawała się jednak lekko kiczowata. Była eurowizyjna „Gaja”, była piosenka „Witch Tarahoro”. Obie wzbudziły zainteresowanie publiczności, która licznie wyjęła telefony, aby nagrać widowisko.
Potem na scenie pojawił się duet Kwiatu Jabłoni, który w swoim stylu zahipnotyzował publikę i pokazał całkiem inną wrażliwość. Z resztą to była moc tego koncertu. Wielu różnorodnych artystów i każdy ze swoją definicją wolności. Katarzyna Sienkiewicz mówiła np. o tym jak bardzo lubi Polskę i nazwała siebie „nowoczesną patriotką”, która lubi spędzać wakacje z naszym kraju.
Ciekawie wypadł Grzegorz Hyży, którego styl mógł się tego wieczora skojarzyć z Matrixem. Czarny ubiór, ciemne okulary, a w tle na ekranach fragmentykodu pisanego przez informatyka – białe litery na czarnym tle. W takiej atmosferze artysta zaśpiewał m.in. hit „Wstaję”. Prawdziwym majstersztykiem było jednak to co zrobił Kamil Bednarek, który ewidentnie porwał publikę. Rozpoczął od swojej interpretacji utworu Marka Grechuty „Dni, których nie znamy”, a skończył na „Takie chwilę jak te”, namawiając do celebrowania każdej sekundy życia. To był zdecydowanie najlepszy występ tego dnia, który sprawił, że w Kujawsko-Pomorskiej Arenie Toruń wszyscy wstali.