Sześć lat ciszy i nowy rozdział Half light. „Color Code” już dostępny
Po sześciu latach przerwy Half light wraca z nowym albumem „Color Code”, w którym muzyka została opisana nie tytułami, a kolorami. Jak podkreślają muzycy, to właśnie emocje i wieloletnie improwizacje stały się fundamentem płyty, która powstawała stopniowo od 2021 roku. Nowe wydawnictwo to siódmy premierowy album zespołu i naturalna kontynuacja jego artystycznych poszukiwań. Posłuchajcie rozmowy Mariusza Składanowskiego z muzykami.

Szacowany czas czytania: 01:57
Mariusz Składanowski:
Czekaliśmy na waszą nową płytę. Trzeba przyznać, że od ostatniej premierowej produkcji minęło dobrych sześć lat. W międzyczasie umilaliście ten czas kolejnymi projektami — nie chcę użyć słowa „pobocznymi”, bo to pełnoprawne, wyjątkowe artystycznie dzieła, o których również na bieżąco mówiliśmy na antenie Radia GRA – czy chociażby płytą z remiksami „Od nowa”, która ukazała się trzy lata temu.
Ale teraz, po tych sześciu długich latach, wreszcie jest nowy album. To chyba siódma premierowa płyta w waszym dorobku. Nie pytam Krzysztofa, bo przy liczbie płyt, które nagrywał i projektów, w których brał udział, pewnie sam się już pogubiłeś.
Krzysztof Janiszewski:
Rzeczywiście — pogubiłem się już w liczeniu płyt Half light. Mamy też trudność z definiowaniem niektórych wydawnictw – czy traktować je jako regularne albumy, czy raczej dodatki. Ale przyjmijmy, że autorski, premierowy materiał to nasza siódma płyta.
Faktycznie powstała po sześciu latach, co jest dla nas ewenementem, bo na początku działalności wydawaliśmy albumy praktycznie co roku. To był więc długi okres bez premier, choć absolutnie nie był to czas bezczynny. Dużo się działo, a album „Color Code” jest tego efektem.
Mariusz Składanowski:
Można powiedzieć, że najwięksi mogą sobie pozwolić na takie przerwy wydawnicze — choć rynek się zmienił i wy też macie tego świadomość. W międzyczasie pojawiały się single, remiksy i różne projekty, które nie pozwalały o was zapomnieć.
Ale kiedy zapadła decyzja: „Panowie, robimy płytę Half light”? To był konkretny moment, czy raczej proces — zbieranie materiału, aż w końcu wszystko nabrało odpowiedniego kształtu?
Krzysztof Janiszewski:
Materiał powstawał przez kilka lat — bez pośpiechu. Nie mieliśmy presji. Zbieraliśmy pomysły: z improwizowanych prób, luźnych nagrań. W końcu uzbierało się tego tyle, że Piotr zabrał się za montaż — tworzenie całości na bazie tych improwizacji, czasem nawet dwudziestominutowych. Z tych fragmentów powstawały utwory gotowe na płytę.