Ta inwestycja nie miała sensu? Pora pomyśleć co dalej [FELIETON]
Toruńskie parkingi Park&Ride to inwestycja, którą można było ocenić w ciemno jeszcze przed budową.

Szacowany czas czytania: 05:47
Parkingi Park&Ride mają wiele zalet – niższe koszty z powodu połączenia biletu parkingowego i na komunikację miejską, mniejsze zanieczyszczenie środowiska w centrum i wygoda – zostawiasz auto, przesiadasz się na komunikację miejską, nie stoisz w korkach, oszczędzasz na paliwie nie stojąc w korkach.
Wszystko to sprawia, że parkingi P&R są naprawdę ciekawą koncepcją, ale problem w tym, że nie w Toruniu. Zacznijmy od statystyk:
-
21.11-31.12.2023 r.: 6,88 dziennie (zajętość miejsc: 1,64%)
-
01.01-31.12.2024 r.: 47,19 dziennie (zajętość miejsc: 11,26%)
-
1.01.-31.07.2025 r.:- 166,42 dziennie (zajętość miejsc: 39,72%).
Dane uzyskaliśmy od Urzędu Miasta Torunia. I trzeba przyznać, że trend jest wzrostowy – z prawie dwóch procent pod koniec 2023 roku do prawie 40 proc. w obecnym roku do końca lipca. Mowa o dwóch parkingach – przy ul. Dziewulskiego i Olimpijskiej. Jednak te 40 proc. to wciąż nie jest zadowalająca liczba i trudno przewidzieć ile osób korzysta z tego parkingu zgodnie z ideą P&R. Trudno sobie wyobrazić, że ta liczba wzrasta znacznie powyżej 50 procent. Trzeba jednak przyznać, że teraz jest nieźle, patrząc kompleksowo na wydolność całego systemu parking + komunikacja.
Na samym początku felietonu stwierdziliśmy, że mogliśmy ocenić budowę tych parkingów dużo wcześniej – i to zrobiła dwa lata temu jedna z radnych, o czym więcej poniżej. Powód jest jeden – żeby wykorzystywać je w stu procentach, w mieście potrzebna jest sprawnie funkcjonująca komunikacja miejska. To jest podstawa, bowiem w końcu mamy się przesiadać z samochodu właśnie do autobusów czy tramwajów. Niestety każdy kto kilka razy przejechał się nimi po naszym mieście, wie jak to wygląda. Opóźnienia to coś normalnego, bo miasto żyje i dzieją się w nim różne rzeczy – wydarzenia czy też wypadki, na które wpływu nie mamy. Najgorzej jest jednak wtedy, gdy musimy pojechać gdzieś z przesiadką. Oczekiwanie na drugi autobus wtedy trwa wiecznie. W większych miastach, na przykład Warszawie, P&R działa o wiele lepiej, bo samo miasto jest duże, a czas przesiadek jest o wiele krótszy, nie wspominając o tym, że te parkingi są zlokalizowane koło stacji metra, np. na Młocinach czy koło Stacji Wilanowska. Przesiadka do komunikacji może jest proekologiczna, ma uzasadnienie ekonomiczne, ale w Toruniu wcale nie jest opłacalna czasowo.
Realna ocena komunikacji miejskiej w Toruniu była kluczowa do oceny tej inwestycji. Parkingi zaczęto budować w grudniu 2021 roku i już dzisiaj możemy stwierdzić, że to był błąd. Należało najpierw usprawnić komunikację, a potem budować parkingi. Chyba, że ostatecznie wcale nie chodziło o Park&Ride, a wykorzystanie unijnych środków? Dochodzimy powoli do momentu, w którym będzie trzeba zadecydować, co należy zrobić dalej. To też problem, który w spadku odziedziczył obecny prezydent Torunia.
– Sytuacja na parkingach P&R jest na bieżąco monitorowana i analizowane są możliwości działań wpływających na zwiększenie zainteresowania kierowców korzystaniem z parkingów funkcjonujących w systemie. W grudniu 2024 roku Rada Miasta Torunia poparła działanie polegające na obniżeniu cen na parkingach do końca sierpnia 2025 roku. Podczas lipcowej sesji RMT podjęto uchwałę przedłużającą obowiązywanie niższego cennika do końca 2025 roku. Dodatkowo bilety są dostępne w aplikacji JO-TORUŃ. W pierwszych miesiącach tego roku miała miejsce kampania informacyjna zachęcająca do korzystania z parkingów.
– mówi w rozmowie z Radiem GRA Marcin Centkowski, rzecznik prasowy Prezydenta Miasta Torunia.
Trudno jednak znaleźć inne zastosowanie dla tych parkingów. Kosztowały łącznie 32 miliony złotych, a połowa z tego została pozyskana z unijnych środków. Jeśli byśmy chcieli całkowicie zrezygnować z idei Park&Ride, parkingi te już całkowicie stracą swoją atrakcyjność, gdyż znajdują się daleko od centrum miasta. A to jest właśnie główna destynacja „jednodniowych” turystów, których w Toruniu nie brakuje. Ucieszą się wtedy przynajmniej mieszkańcy okolicznych osiedli, którzy mają problem z parkowaniem.
Okazuje się, że niewypełnienie założeń P&R może zmusić miasto do zwrotu dofinansowania, więc miasto jest zmuszone do promocji tej idei.
– Idea jest piękna. Grozi jednak (jeśli nie będzie zrealizowaną w taki sposób, w jaki zobowiązały się miasta – nie dotyczy to tylko Torunia) zwrotem środków. To nie są parkingi osiedlowe, tylko parkingi Park & Ride, czyli przyjeżdżamy spoza Torunia, parkujemy, zostawiamy samochód, jedziemy transportem publicznym do centrum i później wracamy
– tłumaczył swego czasu Piotr Całbecki, marszałek województwa kujawsko-pomorskiego.
Prawdopodobnie trwa teraz oczekiwanie na koniec okresu, który wiąże ręce miastu. Niecałe dwa lata temu nasz reporter tuż po otwarciu parkingów rozmawiał o tym z radnymi.
– Niestety nie jestem optymistą, co do istoty funkcjonowania P&R w mieście takiej wielkości jakim jest Toruń. Natomiast korzyścią niewątpliwie z tej inwestycji jest to, że powstały te miejsca postojowe. Po okresie trwałości projektu, będą mogły być wykorzystywane przede wszystkim przez mieszkańców okolicznych bloków. Mamy do czynienia z dwoma dużymi blokowiskami, także za pieniądze zewnętrzne, pochodzące z Unii Europejskiej, zbudowaliśmy dwa duże parkingi. Ważna jest też akcja informacyjna i to musi być tak naprawdę korzystne, żeby ta funkcja P&R w jakimś stopniu była realizowana, a docelowo będą to miejsca postojowe dla mieszkańców Rubinkowa i Skarpy. Docelowo moim zdaniem te parkingi przekształcą się w parkingi klasyczne dla mieszkańców osiedla Skarpa i Rubinkowo, gdzie bez żadnych ograniczeń mieszkańcy będą mogli parkować
– mówił wprost Bartłomiej Jóźwiak, radny z klubu KO.
Obawy dotyczące inwestycji wyrażała też wtedy Margareta Skerska-Roman z Klubu Radnych „Aktywni dla Torunia”.
– Należy mieć nadzieję, że się sprawdzą, bo koszt inwestycji był wysoki… Byłam w Bydgoszczy i tam te parkingi stoją puste, a Bydgoszcz jest miastem większym. Obawiam się, że też może być tak w Toruniu. Pewnie rozwiązaniem byłoby porządne skorelowanie transportu publicznego, żeby autobusy jeździły często, żeby można było się szybko przemieścić z P&R, wtedy to miałoby jakiś sens.
Co powinni zrobić urzędnicy po terminie trwałości inwestycji? Zburzyć parking, sprzedać działki i spróbować odzyskać część kwoty wydanej na inwestycję? A może konsekwentnie rozwijać komunikację i promować ideę P&R? Trzecia opcja to wynajem przestrzeni dla firm i torunian. Parking dla camperów, na przyczepy, dla floty firmowej, czy po prostu mieszkańców, a górne piętra przerobić np. na tor do kartingu?
Jakie jest wasze zdanie na ten temat? Korzystacie z parkingów Park&Ride? Co dalej byście z nimi zrobili?