Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

Tak się gra w półfinale! Anioły o jedno zwycięstwo od finału ligi

CUK Anioły Toruń po doskonałym meczu pokonały BBTS Bielsko-Biała 3:1.

Anioły Toruń
fot. Paulina Prełowska

Szacowany czas czytania: 02:46

CUK Anioły Toruń – BBTS Bielsko Biała 3:1 (25:20, 25:19, 23:25, 25:16)

Do hali SP28 w Toruniu przyjechał trudny przeciwnik. BBTS Bielsko Biała dość niespodziewanie rozprawił się we wcześniejszej fazie ze Stalą Nysa. Zapowiadało się niezwykle zacięte spotkanie.

Już od początku spotkania CUK Anioły Toruń stworzyły sobie 5-punktową przewagę. Ta na chwilę stopniała przy wyniku 12:10. Wszystko za sprawą bloków przeciwnika na Luisie Paolinettim. Goście doskonale wiedzieli, że atakujący Torunian jest często wykorzystywany przez rozgrywającego naszej ekipy, Błażeja Podleśnego. Jednak ten się przełamał i pozostał na parkiecie, zdobywając kolejne punkty dla swojej ekipy. Dużo szczęścia w przebitkach miał Adam Surgut, a doskonale w defensywie się spisywał Mateusz Podborączyński.

Piorunujący początek drugiego seta zaliczył Maciej Krysiak, który na pojedynczym bloku nie pozwolił przeciwnikowi na zdobycie punktu. Na sześć pierwszych punktów zdobytych w tej partii, Torunianie aż trzy zdobyli blokiem. Trener gości nie miał wyboru i musiał poprosić o przerwę. Do połowy set ten układał się bardzo podobnie do pierwszego. Podopieczni Marcina Krysia dobrze sobie radzili w najróżniejszych sytuacjach i dominowali na parkiecie. Ataki, punkty z bloku, udane serwy? Proszę bardzo. Wszystko układało się idealnie. A trzeba wspomnieć, że po drugiej stronie siatki był mocny przeciwnik, który pokonał w ćwierćfinale Stal Nysa, jednego z trzech faworytów do gry w finale PLS 1. Ligi. Przez większość tego seta Torunianie utrzymywali 5-punktową przewagę, którą pod koniec tej partii nawet nieznacznie powiększyli, wygrywając do 19. Pozostał jeden krok, aby wygrać to spotkanie.

Najtrudniejszy był trzeci set. Przy stanie 0:2 przeciwnik zawsze próbuje coś zmienić, mobilizuje się, bo każdy kolejny błąd może oznaczać stratę cennych punktów i porażkę w całym meczu. Z góry było wiadomo, że domknięcie całego spotkania będzie wymagało dużego wysiłku naszych siatkarzy. To była najbardziej wyrównana część meczu, ale Anioły utrzymywały stałą formę. Bez większych błędów, z dobrą skutecznością. Przy stanie 13:13 przeciwnicy mieli okazję pójść mentalnie w górę po wygraniu długiej akcji, ale za moment popełnili błąd na zagrywce. Zawodnicy Marcina Krysia takich okazji dzisiaj nie psuli. Nakręcali się z każdą udaną akcją, a kibice im tylko w tym pomagały, bowiem na trybunach był dzisiaj komplet publiczności.

Pod koniec trzeciego seta znowu w hali usłyszeliśmy Beethovena, gdyż kapitalnym asem serwisowym popisał się Błażej Podleśny, powiększając przewagę do dwóch punktów. Ta jednak szybko została roztrwoniona i trener Kryś musiał prosić o przerwę. Zapowiadała się nerwowa końcówka. Próbę nerwów lepiej wytrzymali goście, którzy wykorzystali drobne błędy Torunian i złapali kontakt. Potrzebny był kolejny set.

Czwarty set to znowu dobra gra toruńskich siatkarzy, którzy szybko wypracowali sobie sześć punktów zapasu po świetnej serii Błażeja Podleśnego z zagrywki. Anioły kontynuowały również dobrą grę blokiem, a doskonały mecz rozgrywał Maciej Krysiak. W ostatniej partii Torunianie udowodnili, że przegrany set był tylko wypadkiem przy pracy i pewnie dociągnęli wynik do końca, wygrywając 25:16, a w całym spotkaniu 3:1.

Kolejny mecz już w czwartek w Bielsku-Białej. Początek o 17:30 – transmisja w Polsacie Sport 2.

REKLAMA