Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

To była największa katastrofa kolejowa. Minęło 45 lat

19 sierpnia 1980 roku doszło do katastrofy pod Otłoczynem koło Torunia. Zginęło wtedy 67 osób, a 64 były ranne.

Katastrofa pod Otłoczynem - pomnik

Szacowany czas czytania: 02:27

19 sierpnia 1980 roku doszło do katastrofy pod Otłoczynem koło Torunia. Zginęło wtedy 67 osób, a 64 były ranne.

Pociąg z Kołobrzegu do Warszawy tuż przed godziną 4:00 przyjechał na dworzec Toruń Główny. Pół godziny później pociąg ze zmienionym w Toruniu składem ruszył w kierunku Łodzi. Dosłownie dwie minuty później zmęczony maszynista pociągu towarowego ignoruje znak „stop”, rozrywa blokadę zwrotnicy i złym torem kieruje się w kierunku Torunia. „Osobówka” do łodzi jechała wtedy 80 km/h. Około 4:30 oba pojazdy zderzyły się. Na sekundy przed zderzeniem o błędzie kierującego „towarówką” dowiadują się kierujący ruchem w tym rejonie dyżurni, ale są już bezradni. Na miejscu zmarło 65 osób, dwie kolejne w kolejnych godzinach.

Akcja ratownicza, jak wspomina kurier-kolejowy.pl, była utrudniona. Do wypadku doszło w wąwozie, a ponadto na miejscu rozlały się tony paliwa, co wykluczyło udział w akcji ratunkowej ciężkiego sprzętu. Pierwszy wagon był doszczętnie zniszczony.

Niemal wszyscy uczestnicy akcji ratunkowej będący na miejscu zapamiętają ją do końca życia. Obraz po katastrofie był drastyczny. Przez wiele lat wspominali o tym strażacy z Torunia. Zwłoki ofiar były składowane na górce obok. Na miejscu pojawił się również I sekretarz KC PZPR, który, jak twierdzą świadkowie zdarzeń, również odwracał wzrok, bo nie mógł patrzeć na drastyczne sceny na miejscu katastrofy.

15 lat temu spisano wspomnienia Kazimierza Janickiego, emerytowanego naczelnika Lokomotywowni Pozaklasowej PKP w Toruniu i uczestnika akcji ratowniczej po tej katastrofie.

– Było już prawie południe, dzień był słoneczny i bardzo gorący, a ciągle wynoszono ciała ofiar na skarpę. Chciałem, żeby się to wreszcie skończyło, jednak zwłok wciąż przybywało, układano je jedne przy drugich. Nie było czasu na zadumę, pracowaliśmy dalej. W pewnym momencie zostałem przywołany do przybyłego na miejsce pierwszego sekretarza PZPR Edwarda Gierka. Stał na skraju skarpy, nie patrzył na nikogo. Powiedział cicho, bardziej chyba do siebie niż do mnie: „dlaczego doszło to tej straszliwej tragedii?” Odpowiedziałem również cicho: „tego jeszcze nie wiemy”. Wieczorem, kiedy zabraliśmy się do usuwania złomowiska, żołnierze przeczesywali las w poszukiwaniu rannych, którzy w szoku mogli się oddalić od miejsca katastrofy. (…) Dwie zniszczone doszczętnie lokomotywy zostały przetransportowane do naszej lokomotywowni, gdzie straszyły swoim widokiem dość długi czas.

Jadący z Warszawy w kierunku Torunia w miejscu katastrofy dzisiaj mogą zobaczyć pomnik upamiętniający ofiary tamtego wypadku. We wtorek, 19 sierpnia, odbyły się również uroczystości upamiętniające. Uroczystości rozpoczęła o godz. 10.30 msza święta w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Otłoczynie. Po nabożeństwie, w lesie pomiędzy Brzozą a Otłoczynem, pod pomnikiem upamiętniającym katastrofę zebrani złożyli kwiaty.

REKLAMA