Toruńska bobsleistka przed historycznym startem na igrzyskach. „My jeździmy Seicento, oni jeżdżą Porsche”
Linda Weiszewski i Klaudia Adamek już wkrótce wystartują w olimpijskich zawodach bobslejowych dwójek. Ta pierwsza mieszka w Toruniu.

Szacowany czas czytania: 01:45
Dla Klaudii Adamek będzie to wyjątkowy moment – jako pierwsza Polka w historii weźmie udział zarówno w letnich, jak i zimowych igrzyskach olimpijskich. Mimo historycznego charakteru tego startu, polskie zawodniczki nie ukrywają frustracji i rozczarowania po treningowych przejazdach. Głównym powodem jest przestarzały sprzęt, który uniemożliwia im rywalizację z najlepszymi.
Sprzęt kluczowym problemem polskich bobsleistów
Linda Weiszewski nie gryzła się w język po czwartkowych treningach. Zawodniczka podkreśliła, że różnice sprzętowe są ogromne i uniemożliwiają walkę o czołowe lokaty.
– Pod względem bobslejów odstajemy bardzo. Ludziom, którzy nie wiedzą, co to bobsleje, wyjaśnię: my jeździmy Seicento, oni jeżdżą Porsche, i to jest ta różnica. Nie da się Seicento prześcignąć Porsche. Nasz bobslej kosztuje 150 tysięcy złotych, Amerykanów – 500 tysięcy, a Niemców podchodzi pod milion. Jakbyśmy mieli tor, można byłoby testować sprzęt, płozy, cokolwiek. Tu po prostu panuje wielka niewiedza
– grzmiała Weiszewski przed kamerami TVP Sport.
Kolejnym problemem, na który zwracają uwagę polskie bobsleistki, jest brak własnego toru do treningów.
– Nie mając dobrego sprzętu, nie możemy rywalizować. Nie mając toru, też nie możemy rywalizować. Nawet jak będziemy w TOP 5 w pchaniu, nie ma takiej możliwości. Mimo dobrego ślizgu, możemy być bardzo z tyłu i nic więcej nie mogę z tym zrobić. Jeśli będzie zły zjazd, będę pluła na siebie, ale przy dobrym sami państwo zobaczycie, jak ten bobslej po prostu nie łapie prędkości i płozy również
– dodała.
Historyczny start, ale bez szans na medal?
Występ polskiej dwójki bobslejowej będzie wydarzeniem historycznym, jednak oczekiwania co do wyniku są ostrożne. Weiszewski już wcześniej startowała w monobobach, gdzie zajęła 17. miejsce. Jak sama przyznała, w tej konkurencji szanse są bardziej wyrównane, ponieważ wszyscy zawodnicy korzystają z tego samego sprzętu. W rywalizacji dwójek różnice technologiczne są jednak bardzo widoczne.
Mimo trudności, zawodniczki nie tracą ducha walki i zapowiadają, że dadzą z siebie wszystko podczas olimpijskiego startu.