Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

„Trzeźwy poranek” i wielkie korki w Toruniu. Rozmawialiśmy z naczelnikiem drogówki

Akcja "Trzeźwy poranek" w czwartek zakorkowała wiele ulic w okolicach Mostu Zawackiej. Zapytaliśmy naczelnika toruńskiej "drogówki", podinsp. Tomasza Bałuka, czy kontrole trzeźwości można wykonywać w sposób, który nie będzie utrudniał komunikacji w mieście.

Tomasz Bałuk, naczelnik toruńskiej "drogówki"
fot. KMP w Toruniu

Szacowany czas czytania: 02:11

Patryk Stec: Chciałbym zapytać o akcję Trzeźwy Poranek. Przede wszystkim o to, co się działo w Toruniu od rana. Słuchacze do nas dzwonili i zadawali jedno podstawowe pytanie: czy takiej akcji nie da się zrobić trochę inaczej, żeby nie było aż tyle korków?

podinsp. Tomasz Bałuk: Zgodnie z poleceniami wykonujemy cyklicznie zadania związane z badaniem trzeźwości. Jedną z takich akcji jest właśnie „Trzeźwy Poranek”. Polega to na tym, że wcześnie rano badamy cyklicznie w różnych miejscach miasta, jak i powiatu, kierowców. Powiedzmy sobie szczerze nie było nas dawno w mieście, bo byliśmy cały czas poza miastem. Głównie wsie i autostrady. Dochodziły nas słuchy i informacje, że kierowcy spożywają alkohol i jeżdżą. Zareagowaliśmy. I proszę sobie wyobrazić, że w ciągu dwóch dni, a dokładnie sześciu godzin, zatrzymaliśmy dwudziestu pięciu nietrzeźwych kierowców. Niektórzy mieli powyżej dwóch promili.

Nie ma wątpliwości, że akcja jest słuszna i problem z alkoholem jest ogromny. Ale jeszcze raz będę drążył. Jest dużo korków, ludzie spóźniają się do pracy. Może być problem na przykład z dojazdem karetek i innych służb ratunkowych w miejscach, gdzie to jest potrzebne. Czy taką akcję można przeprowadzić w inny sposób, na przykład poprzez wyrywkowe sprawdzanie kierowców w wielu miejscach Torunia?

Panie redaktorze, jeżeli chcemy zatrzymać jak największą ilość kierowców nietrzeźwych, nie da rady zrobić to w ten sposób, że jednego zbadam, drugiego puszczę czy dziesięciu przepuszczę. Ja słyszałem takie głosy, że badajcie co dwudziestego, co trzydziestego. Nie ma gwarancji dla policji, że w tym miejscu akurat nie będzie dwóch czy jednego czy w ogóle nie będzie nietrzeźwego. Jest to taka taktyka. Ja uważam, że ta taktyka jest trafiona ze względu na owoce tych działań. Zgadzam się z mieszkańcami, że to w pewnym sensie jest utrudnienie, jeśli chodzi o dojazd do pracy, ale jesteśmy tego zdania, że my jako policja, dopóki i dopóty będą jeździli nietrzeźwi wśród nas, to będziemy na tej drodze i będziemy ich kontrolować w taki, a nie inny sposób. Oczywiście nie będziemy robić tego codziennie. Nie będziemy robić tego tak, żeby mieszkańcy odczuwali to co tydzień, co dwa tygodnie, tylko cyklicznie raz kiedyś. Natomiast powtarzam, dopóki będą jeździć nietrzeźwi, będziemy na drodze i będziemy ich wyłapywać. Inaczej się nie da. Sami do nas nie przyjdą.

Cała rozmowa do odsłuchania poniżej:

REKLAMA