Twarde Pierniki przegrały w derbach województwa. Anwil lepszy w Toruniu
Trzecia kwarta zadecydowała o tym, że to Anwil Włocławek wygrał koszykarskie derby kujawsko-pomorskiego.

Szacowany czas czytania: 02:16
Początek spotkania to doskonała dyspozycja dwóch panów. Mateusz Szlachetka doskonale rzucał zza linii 6,75 metrów, a kroku dotrzymywał mu Aleksandar Langović, który w siedem minut zdobył siedem punktów i zaliczył cztery zbiórki i był na dobrej drodze do double-double. W pewnym momencie było 9:2, ale po słabszym początku Anwil wziął się do roboty i dogonił torunian. Od tego momentu gra się toczyła punkt za punkt. Co ciekawe, na parkiecie w pierwszej kwarcie zameldowali się wszyscy zawodnicy w kadrze (nawet Paweł Sowiński i Hubert Lipiński) oprócz Adama Brenka.
Na początku drugiej kwarty odblokował się nawet Miha Lapornik. Słoweniec najpierw trafił z półdystansu, aby kilka sekund później rzucić trójkę, co pozwoliło uciec na dziewięć punktów. Potem swoją serię miał Aljaż Kunc, który dwa razy czysto trafił do kosza za trzy punkty. Twarde Pierniki w tym fragmencie gry wyglądali naprawdę dobrze. Byli skuteczni i dobrze bronili, co powodowało, że utrzymywali bezpieczną przewagę. Na przerwę podopieczni Srdjana Suboticia schodzili, wygrywając 51:46.
W trzeciej kwarcie torunianie szybko dali się dogonić. Niecelne rzuty naszych zawodników i dobra skuteczność graczy z Włocławka, sprawiła, że już po dwóch minutach drugiej połowy Anwil wyszedł na prowadzenie. Prawie sześć minut przed końcem kwarty Twarde Pierniki musiały wziąć czas. Trener Srdjan Subotić musiał uspokoić swoich zawodników i siebie, bowiem dwie minut wcześniej został ukarany przewinieniem technicznym, po tym jak wszedł na parkiet po jednej z kontrowersyjnych decyzji sędziów. W połowie trzeciej kwarty Anwil wygrywał już 10 punktami, mimo, że na przerwę schodził w złych nastrojach. Trener Grzegorz Kożan musiał jednak tchnąć nowe siły w swoich zawodników, bo ci wyszli na drugą połowę wyraźnie odmienieni.
W ostatniej części gry torunianie musieli pokazać swój najlepszy basket, jeżeli marzyli o odwróceniu wyniku w tych derbach. Do odrobienia było 13 punktów. Jednak się na to nie zanosiło. Goście utrzymywali przewagę, a torunianie popełniali proste błędy i straty. Gdy jednak dobrze zachowywali się w obronie, gracze Anwilu doskonale kończyli akcje. Na 2,5 minuty do końca spotkania Twarde Pierniki jednak zdołały podnieść jeszcze kibiców w Kujawsko-Pomorskiej Arenie Toruń. Do odrobienia było sześć punktów, 20 sekund przed końcem spotkania już tylko cztery, ale czas leciał szybko. Wtedy o czas poprosił trener Subotić. Torunianie potrzebowali jednej skutecznej zagrywki, najlepiej z celną „trójką” i błyskawicznego odbioru, a potem skutecznej akcji punktowej.
Arriva Lotto Toruń – Anwil Włocławek 95:101 (24:20, 27:26, 19:37, 25:18)
Twarde Pierniki: Thomasson 15 (2), Langović 11 (1), Szlachetka 10 (2), Kulig 10, Smith 6 (1), 6 as. oraz Kunc 27 (4), 9 zb., Lapornik 11 (2), Brenk 5 (1), Sowiński 0, Lipiński 0.
Anwil: Mucius 18 (2), Michalak 18, Locket 15 (2), Fridriksson 11 (1), 7 as., Słupiński 7 oraz Slaugher 10 (2), Borowski 10, Pearson 10, Kołodziej 2.