Co powoduje paraliż miasta? Złe parkowanie w Toruniu [FELIETON]
Nasz reporter Artur Stochla zaprasza na cykl żartobliwych felietonów podsumowywujących najważniejsze wydarzenia z naszego miasta.

Szacowany czas czytania: 01:18
Parkowanie w Toruniu
Krótki poradnik, jak przetrwać w betonowej dżungli. Punkt pierwszy – należy robić wszystko, żeby nie wkurzać współplemieńców. Surowo zabrania się wywoływania częściowego paraliżu miejskiego ekosystemu. Najsłynniejszym przykładem był kierowca auta, który nie usunął pojazdu z remontowanej ulicy w Łodzi. Zdjęcie zabudowanego nową nawierzchnią samochodu obiegło cały Internet. Niestety, takich przykładów jest więcej. Niedawno kierowca dostawczaka zaparkował w tak niefortunnym miejscu, że sparaliżował tramwaje w pobliżu toruńskiego ZOO. Zdaniem świadków, ludzie spieszyli się na tyle, że gdyby nie fakt, iż gabarytowe auto wykraczało poza ich fizyczne możliwości, to sami by je przeparkowali. Jakby tego było mało, wśród wzburzonych pasażerów pojawił się pomysł, by przenieść tramwaj, ale na szczęście nad tłumem zapanował motorniczy, który zwrócił uwagę, że podobna operacja zabierze wiele czasu i spowoduje konieczność zakupu kolejnego biletu. Parkowanie na Bydgoskim Przedmieściu bywa wyzwaniem, ale to jeszcze nie powód, żeby cierpieli niewinni pasażerowie. Na szczęście, tramwaje skorzystały z objazdu, a po usunięciu przeszkody mogły wrócić na właściwe tory.
W tramwaju też trzeba uważać. Mój kolega był ostatnio w Gdańsku i, jadąc tramwajem, zapytał jednej pani, ile przystanków do dworca. Odpowiedziała że: „dwa.” Po naliczeniu dwóch przystanków zapytał: „Teraz wysiadam, prawda?” . Usłyszał w odpowiedzi: „Nie, teraz to już cztery przystanki.”
Pozdrawiam serdecznie i z fartem!