Znakomite widowisko w Toruniu. Anioły wygrały w ligowym hicie!
To był pokaz siatkówki na wysokim poziomie! Kibice, którzy przybyli do hali SP28 na pewno nie żałowali. CUK Anioły Toruń po niesamowitym spotkaniu pokonały lidera tabeli, GKS Katowice, 3:1. Luis Paolinetti był w sobotę z innej planety.

Szacowany czas czytania: 02:25
Atmosferę święta siatkówki czuć było na długo przed meczem. Okoliczne parkingi były zapełnione samochodami i z daleka dało się zauważyć kibiców w czerwonych czapkach Mikołaja z misiami pluszowymi w ręku. 6 grudnia tradycyjnie mieliśmy kolejną edycję akcji „Misie na Boisko”. Pluszaki po pierwszym gwizdku wylądowały na parkiecie, a siatkarze musieli je uzbierać. Te trafią do podopiecznych szpitala dziecięcego.
Pierwszy set to bardzo wyrównana walka zdecydowanie dwóch najlepszych obecnie ekip w PLS 1. Lidze. Niepotrzebną nerwowość wprowadzały złe decyzje sędziów. Całe szczęście było sprawiedliwie – arbitrzy nieprawidłowymi punktami oba zespoły obdzielili po równo. Rywalizacja punkt za punkt trwałą do stanu 15:15, wtedy dwa arcyważne punkty zdobył Luis Paolinetti. Najpierw doskonale wykończył atak, a chwilę później złapał przeciwników na pojedynczym bloku. Wtedy zespół trenera Marcina Krysia wyszedł na dwupunktowe prowadzenie 17:15 i po emocjonującej walce oraz przerwach od obu trenerów dowiózł zwycięstwo w tym secie.
Druga część gry to jeszcze większe emocje. Dużo zepsutych serwów, ale też wiele długich akcji, które torunianie kończyli „na raty”. Jednak w każdej z nich wychodzili obronną ręką po czystych atakach Adama Surguta i Luisa Paolinettiego. Przy wyniku 19:18 doskonałym pojedynczym blokiem popisał się Maciej Krysiak. To napędziło mogło napędzić Anioły na resztę seta, ale tak się nie stało. Sędziowie nie zauważyli oczywistego ataku w taśmę ze strony katowiczan, a potem torunianie zaliczyli serię dwóch straconych punktów. Przy wyniku 21:24 na przyjęcie serwu wszedł asystent trenera, Łukasz Detmer, który musiał zostać zgłoszony do gry z powodu kontuzji Łukasza Kalinowskiego. Niestety zgodnie z przewidywaniami przeciwnik zaserwował na niego, a ten nie zdołał precyzyjnie przyjąć piłki. Siatkarze GKS Katowice wyrównali wynik.
W połowie trzeciego seta hala w SP28 prawie odfrunęła, Torunianom wychodziło wszystko. Maciej Krysiak zaprzyjaźnił się z siatką, która pomogła mu zdobyć kilka asów, funkcjonował również blok. To dało Aniołom ośmiopunktową przewagę 14:6. W tym momencie drugą przerwę na żądanie musiał wziąć trener GKS-u Katowice. Siatkarze z Grodu Kopernika wręcz mieli obowiązek dowieźć taką przewagę do końca seta, ciułając punkt za punktem. Zrobili to nawet z nawiązką, wygrywając aż 11 punktami. To był kosmiczny set w wykonaniu gospodarzy.
W czwartym secie wszystko co najlepsze znowu się działo w trakcie serwów Macieja Krysiaka, który doskonale zagrywał i tym samym dawał swoim kolegom przestrzeń do dobrego przyjęcia ataku rywala. To wszystko miało miejsce przy trzypunktowej stracie ekipy z Torunia, która została sprawnie odrobiona. Wtedy trener GieKSy musiał prosić o przerwę, aby wybić z rytmu gospodarzy. Trybuny i ławka rezerwowych były w euforii. I właśnie na emocjach i pozytywnym nakręcaniu się dojechali do końca.
Chcesz być na bieżąco z wydarzeniami w Toruniu i regionie?
Zyskaj błyskawiczny dostęp do najważniejszych lokalnych wiadomości i dodaj portal GRA.FM do swoich preferowanych źródeł w Google. Wystarczy jedno kliknięcie gwiazdki przy naszym logo w sekcji "Najważniejsze artykuły" lub wejdź po prostu w ten link: google.com/preferences/source?q=gra.fm. To tylko chwila, a zyskujesz pewność, że nie przegapisz niczego ważnego!