Radio Gra Toruń Home

Muzyka Wybrana Dla Ciebie • Radio Gra Toruń 88.8 FM Słuchaj Online Facebook YouTube

Toruński Kalejdoskop. Michał Maliszewski z zespołu Lev Aaronov

Facebook

Zespół z Torunia Lev Aaronov promuje swój najnowszy album "Nekropolis".

Michał Maliszewski z zespołu Lev Aaronow.

Płyta „Nekropolis” to już drugi krążek zespołu z Torunia. W studiu Radia GRA był Michał Maliszewski lider takich zespołów jak Kajoa czy właśnie Lev Aaronov. Posłuchajcie lub przeczytajcie wywiad z muzykiem.

Mariusz Składanowski: Sama nazwa Lev Aaronov to jest zbitka dwóch imion występujących w Biblii.

Michał Maliszewski: Tak, Levi i Aaron.

Mariusz Składanowski: I właśnie tematy biblijne są tu często tak mocno i gęsto poutykane. Ja wiem, że jesteś osobą bardzo głęboko wierzącą i z tym się nie kryjesz. Zastanawiam się, czy występując w tym zespole rockowym, masz obok siebie osoby, które również tak samo głęboko są zaangażowane w wiarę.

Michał Maliszewski: Zacznijmy od tego, że ja nie ośmieliłbym się nazwać osobą głęboko wierzącą. Ja jestem po prostu osobą wierzącą. Wiem, w kogo wierzę, na czym się opieram, ale w swoim życiu walczę z materią mojego własnego grzechu, mojego własnego lenistwa. Tak samo jak każdy inny człowiek, który się określa jako wierzący. Druga sprawa. My uzgodniliśmy formułując zespół Lev Aaronov kilka spraw. Czy pasuje nam wszystkim moja koncepcja muzyczna? Czy pasuje nam wszystkim moja koncepcja słowna? Dopiero po kilku próbach było jasne, że możemy ze sobą grać dalej. Wynikiem tej dalszej naszej współpracy jest ta płyta „Nekropolis”.

Mariusz Składanowski: Płytę można przyjmować po prostu jako fajny rockowy materiał, ale można się też zagłębiać i poszukiwać w tych tekstach. I dla mnie ta płyta „Nekropolis” to jest swego rodzaju koncept album, jest pewien układ opowieści.

Michał Maliszewski:  Dokładnie tak to wygląda. To jest taka opowieść duchowo-socjologiczna. To jest taka metafora spinającą wszystkie te piosenki. Tam jest dziesięć piosenek opowiadających o współczesnym świecie, widzianym przez kilka takich teleskopów, które razem składają się na moją osobistą wrażliwość. Ta płyta to jest druga płyta z trylogii, bo trzecia będzie zamykała całość, która zaczęła się od płyty „Fobos”.

Mariusz Składanowski:  Pierwsza płyta „Fobos” to czerwień, druga płyta to czerń. Czy masz już koncepcję, jaki będzie ten trzeci kolor?

Michał Maliszewski: Słusznie się domyślasz, że będzie to płyta biała.

Michał Maliszewski o elektronicznych inspiracjach na nowej płycie Lev Aaronov

Mariusz Składanowski: Są tu różne miasta i różne płaszczyzny czasowe. Muszę przyznać, że jedyne przy czym ewentualnie bym tu troszeczkę pomieszał, to może przy układzie niektórych utworów.  Jest tu kilka fajnych motywów muzycznych, które znacznie poszerzyły spektrum muzyczne. Po pierwszej płycie doszły tu takie brzmienia, momentami elektroniczne, takie drobne smaki. Czy to jest wpływ twoich doświadczeń zespołu Kajoa?

Michał Maliszewski: Akurat w tym przypadku nie jest to import z zespołu. Ta elektronika to jest wynik tego, że na jakimś etapie życia to, co kiedyś mnie nawet nieco zniechęcało, czyli np. użycie automatów perkusyjnych, stało się inspiracją samą w sobie. Zobaczyłem, że automat to nie jest coś, co ma zastąpić perkusję, tak jak bywało w latach 80-tych, kiedy po prostu nie było możliwości nagrania żywej perkusji i zespoły się posiłkowały automatami. Ale automat jest też pełnoprawnym instrumentem i czasami sięgamy po automat po to, żeby on nie udawał perkusji, ale żeby pokazał siebie w pełni.

Mariusz Składanowski: Znalazłem tu odniesienia do jednego z moich ukochanych zespołów The Cure chociażby w niektórych brzmieniach.

Michał Maliszewski: Mariuszu, jesteś mistrzowskim czytaczem ludzkich inspiracji i i koncepcji, ponieważ ja nie tak dawno wróciłem do zespołu The Cure. Ja go słuchałem gdzieś w okresie szkoły średniej, ale nie jakoś namiętnie. Nie miałem całej dyskografii. Natomiast w ostatnim czasie nabyłem sporo zaległych pozycji w tej dyskografii i był taki moment, że słuchałem jednej płyty za drugą. No i też wymieniłbym ten zespół jako jedna z istotnych inspiracji.

Gorzkie przemyślenia z płyty „Nekropolis”

Mariusz Składanowski: Jeżeli mielibyśmy jeszcze przyjrzeć się warstwie tekstowej. Dokonujesz momentami takiej gorzkiej diagnozy. Ten świat nie wygląda z twojej perspektywy najlepiej.

Michał Maliszewski: Mówiąc delikatnie nie wygląda najlepiej, ale też na takim aspekcie tej rzeczywistości wokół nas ja się skupiałem, żeby opisać w tej opowieści pewne oblicza upadku. Zanik wartości, zanik jakiś głębszych warstw człowieczeństwa, wrażliwości. I to raczej starałem się to opisać na zasadzie pokazania i sprowokowania, niż podania jak to naprawdę jest i jak to naprawdę powinno być. Chciałem zostawić dużą przestrzeń w odczytywaniu tej płyty dla właśnie osobistych wrażliwości każdego słuchacza.

Mariusz Składanowski: Jest tu sporo odniesień, jak sam zaznaczyłeś, także socjologicznych, momentami bardzo aktualnych. Te marsze, protesty. Są różnego rodzaju działania, które wprowadzają chaos, ale są także odniesienia do tego, co dzieje się i czego jesteśmy sami częścią, czyli życia w rzeczywistości wirtualnej. Takich pozornych kontaktów. Tego, że wydaje nam się, że mamy setki, jak nie tysiące znajomych. Ale gdyby pewnie wydarzyło nam się coś poważnego, to pytanie czy mielibyśmy do kogo się odezwać i czy byłby odzew? Bardzo gorzkie momentami to spostrzeżenia.

Michał Maliszewski: Te obrazy mam przed oczami. One się do nas zresztą wlewają z mediów, z obserwacji, z nagłówków, z ekranów, z telewizora. One same aż się prosiły, żeby ulepić z tego jakąś taką opowieść, ponieważ są tak obrazowe, tak plastyczne, że same się podkładają i szepczą „Użyj mnie w piosence, zrób coś z tym”. No i uległem temu.

Na końcu zawsze jest jednak… nadzieja

Mariusz Składanowski: Jest na końcu jednak takie przesłanie, że wszystko to jest niczym. „Wszystko to nie wszystko”. I to jest bardzo fajne, błyskotliwe i tak mocno wybrzmiewa. Na końcu pojawia się jednak nadzieja. To nie jest tak, że w takim minorowym nastroju kończymy, bo jest nowa nadzieja.

Michał Maliszewski: To jest oczywiście z premedytacją postawiony krok, żeby ostatni utwór na płycie zawierał w tytule słowo „początek”. To jest ostatnia piosenka z dziesięciu tworzących tę płytę. Przywołałeś już na samym początku naszej rozmowy Biblię. Przywołałeś wiarę chrześcijańską, więc ta ostatnia piosenka też odnosi się do tej nadziei, którą nam Biblia jako księga daje. Ja odczytuję Biblię jako Księgę Nadziei. Ona jest bogata w przeróżne wątki, czasami bardzo trudne, bardzo krwawe i bardzo mroczne. Ale też myślę, że ostatnie słowa, którymi wybrzmiewa Biblia, to jest miłość i nadzieja.

Michał Maliszewski: „Niektórzy uważają, że jestem dziwny i nawiedzony”

Mariusz Składanowski: I tym optymistycznym akcentem można by zakończyć nie tylko płytę, ale także naszą rozmowę. Pozwól, że zapytam cię jeszcze o jedną rzecz. Czy odczuwasz, że jesteś postrzegany przez pryzmat takiego, a nie innego podejścia do wiary? Niestety żyjemy w takich czasach, że nawet religia traktowana często jest w sposób instrumentalny. Mówię o uwikłaniach politycznych, że często nawet słowo  jest wykorzystywane tylko po to, żeby zyskać, wykorzystać, żeby zmanipulować. Czy nie spotkałeś się z jakimś chociaż drobnym przykładem jakiegoś ostracyzmu? Że pozornie mógłbyś być utożsamiany z czymś, co co źle się kojarzy w pewnych środowiskach?

Michał Maliszewski: Oczywiście z każdym rodzajem postrzegania się spotkałem, bo czasami spadały na mnie bęcki z powodu chrześcijaństwa. Czasami niektórzy uważają, że jestem dziwny, nawiedzony. Jedni uważają, że jestem normalny, jeszcze inni są ludźmi, którzy podzielają w pełni moje przekonania i moją wiarę. Staram się być człowiekiem dialogu. I usłyszałem kiedyś też taką opinię na swój własny temat, że ze mną można porozmawiać. Nawet ktoś mi kiedyś powiedział, że uznaje tylko dwóch chrześcijan w życiu Darka Malejonka i mnie. Traktuję to jako duże wyróżnienie. Dla mnie to było świadectwo, że ktoś, kto nie podziela moich poglądów, nie czuje się przeze mnie odrzucony, zaatakowany, ale wciągnięty do rozmowy, do dyskusji.

Mariusz Składanowski: Mówisz, że traktuje się ciebie jako nawiedzonego gościa. Czy utrudnia to chociażby organizowanie koncertów?

Michał Maliszewski: Muszę szczerze powiedzieć, że się z tym nie spotkałem.

MM

Najnowsze

R E K L A M A

Polecamy dzisiaj

Jak mija dzień? Sprawdź najważniejsze wiadomości z 2024-02-22